ZWIĄZKI MITYCZNE BAJKI O KOZIE, KÓZCE I WILKU CZ. III

Przy niej córeczka, Bebe – oczko w matczynej głowie. Na pozór trzech nie liczy, ale nauczona, że młodym osobom pod niebytność matki rozliczne grożą przypadki, których panienka, dbała o przyszłość, unikać winna jak ognia. Umie też zmrozić natręta, a zawsze taktownie. Zaczyna uprzejmie:

Przepraszam, nie można, mamy nie masz, jestem sama, przekłada stojącemu za drzwiami wilkowi. Wystarczyłoby to dobrze wychowanemu gościowi, by odszedł nie nalegając. Ale wilk nalega, mieni się być matką: więc kózka chwyta go za słowo i zawstydza. Wzorowa to panienka „z dobrego domu“, która od razu odróżni kompromitującego lowelasa od poważnego konkurenta o rękę. Dziś jest naiwną Bebe, ale niech tylko męża dostanie, pokaże na pewno, że i w niej płynie krew Ostrorożanek.

W końcu wilk. Gwałtownik i łotr bezwstydny, który jednak gdy prosić ma potrzebę nieźle udaje śpiew kozi, ale kosza dostawszy, okazuje bez obslonek całą swoją grubiańskość: odszedł, klnąc Bebe i mać jej z ruska brzydko.

Czyż to nie stary nasz znajomy, ten zbój łasy na młode mięsko, ten prostak brutalny, a jednak skory do płaszczenia się? Spotkaliśmy go – albo bliskiego mu krewnego – w zajętym przez jegrów Soplicowie. W skórze majora Pluta pił on tam i zalecał się do dam, nie zapominając o systematycznym łupieniu domu Sędziego i o znęcaniu się nad jeńcami. Tego żołdaka drapieżnego i zarazem nikczemnego spotykaliśmy nieraz w życiu, tak jak zresztą spotykaliśmy takie zadzierżystą jejmość kozę i milutką jej córeczkę. Tak w ujęciu Mickiewicza bajka o Kozie, Kózce i Wilku nie ma nic z mitu. Jest to uroczy obrazek rodzajowy, rozjaśniony pogodnym uśmiechem poety, który nie tylko umiał, jak nikt, postrzegać rzeczywistość, ale w każdym, na pozór najbardziej pospolitym jej przejawie umiał odnaleźć piękno godne umiłowania, umiał wydobyć je na jaw i kazać świecić blaskiem nieprzemijającym.

Ale ta plastyczność i barwność postaci, ten ich związek z życiem są właściwe jedynie mickiewiczowskiej redakcji. We wszystkich poprzednich – zwierzęta występujące w naszej bajce są jedynie zwykłymi charakterami bajkowymi. Wilk, stara koza, miody koźlak – to wyjęte z rekwizytorni bajkopisarskiej od wieków niezmienne maski aktorów, grających role w anegdotycznej intrydze. Tak samo jest we wszystkich bajkach, nie tylko w naszej. Z faktu zaś, że wilk jest brutalny i bezczelny, że koźlak jest rozważny, że koza daje mu przestrogi – żadnych wniosków o związku bajki z mitem wysnuć nie podobna. Możemy też być przekonani, iż nie tylko Mickiewicz ani oczywiście La Fointaine, ale także żaden z redaktorów znanych nam postaci bajki o Kozie Kózce i Wilku pisząc ją, o micie nie myślał zupełnie, a tylko o zabawieniu i pouczeniu.

Należy przeto postępować drogą inną. Zbadamy, czy między wilkami i kozami – o ile takowe pojawiają się w świecie istot duchowych, grających rolę w micie i obrzędzie – zachodzą związki, mogące być uważane za źródło wątku naszej bajki oraz działających w niej postaci. Słowem, zbadamy, czy nasz wilk, koza i kózka nie mają pokrewnych sobie wilków i kóz mitycznych.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>