Związek Umiliati

W r. 1.191 wielki niepokój ogarnia kler Metzu i miejscowego biskupa. Odkryli oni, że wielkie mnóstwo ludzi, zarówno mężczyzn jak kobiet, wydostało skądsiś tłumaczenie Ewangelii, Listów św. Pawia i niektórych innych pism. Zbierają się: jeden z nich, umiejący czytać, czyta: następnie wszyscy dyskutują. Co gorsza, porównywają zasady, o których na zebraniach tych się dowiedzieli jako głoszonych przez Jezusa i apostołów, z postępowaniem kleru. Kilku proboszczów z miasta i z okolicy usiłowało ich skarcić. Stawili opór twierdząc, że w tych zebraniach nie ma nic zdrożnego ani wierze przeciwnego, że nikt nie ma prawa zabraniać im czytać Ewangelię. A skutek jest ten, że rosną w pychę umysłu i stają -się krnąbrni. Są pospólstwem najniższego rzędu: trochę między nimi jest rzemieślników, najwięcej wyrobników i wyrobnic: tkaczy chałupników, prządek lnu i ludzi bez określonego zawodu, żyjących z dnia na dzień. A dochodzą do tego, że w kościele szydzą z nieuctwa kaznodziei. Gdy schodzi on z kazalnicy, szepczą między sobą, iż z ksiąg swoich nauczyli się więcej znacznie i że sami potrafiliby kazać o wiele lepiej.

Papież łagodzi spór. Ale oto fakt inny. W tymże czasie biskup Werony rozpoczyna śledztwo w sprawie powstałego samorzutnie związku, który przybrał nazwę umiliati, tzn. „poniżonych“. Ludzie ci, nie tylko że sami wyrzekają się wszystkich osobistych dóbr materialnych, nie tylko wszystko, co zarobią lub użebrzą, dzielą z każdym spotkanym potrzebującym, nie tylko gardzą każdym dostojeństwem, ale zasady te usiłują rozszerzyć w pospólstwie, głosząc, iż niesprawiedliwością jest, by ktokolwiek miał prawo nazwać coś swoją wyłączną własnością: nie uznają żadnej wyższości stanu, urodzenia, majątku, godności świeckiej czy kościelnej. Przy bliższym wejrzeniu okazuje się, że sprawa wygląda mniej groźnie, że ci ludzie szukają zbawienia i zadowolenia doczesnego we własnym poniżeniu, nie wymagając takowego od innych, że roztrząsaniem doktryn nie zajmują się, że raczej idą na rękę utrwaleniu przewagi klas panujących. Niemniej, znaczna ich większość znajduje się poza obrębem Kościoła i z czasem przybiera postawę wręcz rewolucyjną. Stwierdźmy, że i tu założycielami są ludzie z najniższego pospólstwa, niepeł- noprawni, ludzie, których uznane stany mają za stojących poniżej poziomu oddzielającego regularną społeczność od „hołoty“, przy czym własne swe poniżenie społeczne wynoszą do rzędu cnoty.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>