Zetknięcie się ze sobą dwóch różnych kultur

Stwierdzimy naprzód, że w wypadku zetknięcia się dwóch kultur wzajemnie bardzo sobie obcych, niektóre elementy tych kultur przenikają z jednej do drugiej mimo oporu stawianego całokształtowi tego, co odczuwane jest jako obce. Wiadomo powszechnie, jak łasi są – lub byli do niedawna – krajowcy afrykańscy na europejskie szklane paciorki, pudełka grające, błyszczące części 6troju europejskiego, nożyki, tytoń, alkohol. Odwrotnie, w Europie przejawiała się już wielokrotnie moda na ciekawostki pochodzenia murzyńskiego, a także na Murzynów jako takich. Nie jest niczym wyjątkowym, jest tylko objawem poddania się panującej w wieku XVIII modzie – aczkolwiek nas dzisiaj tylko bawi – polecenie wydane przez starostę knyszyńskiego, Tomasza Czapskiego, agentowi wyjeżdżającemu z Gdańska do Holandii, aby oprócz dwóch par „kruków indiańskich“ (indianische Raabeń) kupił i jak najszybciej wyekspediował okrętem parę młodych Murzyniąt. Nieomal każdy wielkopański dwór w Europie utrzymywał takie Murzynięta częściowo dla posługi osobistej, częściowo jako rzadkie ciekawostki, na równi z karzełkami, z papugami, z pieskami salonowymi – nie inaczej niż w dzisiejszej Warszawie pokraczne włochate pieski teriery. W niezliczonych zaś cabinets de curiosités, Kuriositatenhabi- nette wieku XVIII, którymi chlubili się bogaci panowie i niejeden zamożny mieszczanin, obok strusich jaj, tykw o dziwacznych kształtach i najprzeróżniejszych rupieci, figurowały okazy broni „dzikich ludzi“, drobiazgi z kości słoniowej, misternie wyrobione ręką Chińczyka lub Japończyka, instrumenty muzyczne zza mórz dalekich. Wiele z tych i tym podobnych egzotycznych przedmiotów dało początek nowym kształtom i nowym technikom, jak np. wzory chińskie, z których wywodzi się w dużej mierze styl zdobniczy tzw. „Ludwika XV“. A czyż za naszych już czasów nie obserwujemy wpływu rzeźby murzyńskiej na europejską, rzeźby, której najpierwsze okazy dostały się do Europy bynajmniej nie w charakterze dzieł pięknych, ale jako ciekawostki z „dzikich krajów“, gromadzone w tych wielkich, publicznych już rupieciarniach – cabinets de curiosités nowoczesnych, jakimi do bardzo niedawna były muzea etnograficzne i jakimi pozostały dotychczas dla szerokiej rzeszy zwiedzających. Nie inaczej jest z bardzo wielu wytworami pochodzenia europejskiego czy amerykańskiego, przejmowanymi przez ludy, tkwiące całkowicie w kulturach odmiennych. Jedne z nich bawią, inne są ciekawostkami, częstokroć rozśmieszającymi, mimo że tam, gdzie powstały, bynajmniej nie należały do rzeczy śmiesznych. Inne znów są dodatkowym środkiem dogodzenia próżności i podniesienia uroku człowieka, wywyższonego ponad innych albo chcącego się od innych wyróżnić. Takimi są owe stosowane kapelusze z piórami, wszelkiego rodzaju błyskotki europejskie, w które się stroją murzyńscy królikowie i naczelnicy. Takimże był ów europejski kapelusz słomkowy, strojący półnagiego poza tym Murzyna, o którym znalazłem wzmiankę w relacji turystycznej z Afryki – strojący, nie osłaniający, kapeluszowi brakło bowiem denka.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>