Za młode płuca cz. II

Lekarze w Uniwersytecie Stanforda i w innych ośrodkach stwierdzili, że nie można stosować u niemowląt respiratorów dla dorosłych. Niemowlęta oddychają szybciej (od około czterdziestu do sześćdziesięciu oddechów na minutę, natomiast dorośli od dwunastu do dwudziestu ) i mają inne potrzeby w zakresie ilości powietrza i jego przepływu. Obecnie respiratory dla noworodków są bardzo wyszukane. Mogą dosłownie wibrować powietrze w noworodku, wdmuchując i wydmuchując pulsacyjnie małe jego dawki setki razy na minutę.

Ale w latach 60. i 70. respiratory były jeszcze dość prymitywne i lekarze twierdzili, że stoją w obliczu kolejnego problemu: aparaty wyrządzały wielkie szkody otwierając na siłę zapadnięte płuca. Wprowadzenie powietrza do zapadniętego płuca wcześniaka jest niezwykle trudne, ponieważ obie powłoki płuca sklejają się ze sobą pod wpływem napięcia powierzchniowego, tej samej siły, która sprawia, że tak trudno rozłączyć dwa szklane talerze, między którymi znajdzie się trochę wody. U noworodków urodzonych o czasie, dzieci i dorosłych zapadnięciu się płuc zapobiega cząsteczka przypominająca detergent, nazywana czynnikiem powierzchniowo czynnym – surfaktantem. Ale płuca zaczynają produkować ten czynnik dopiero mniej więcej w dwudziestym ósmym tygodniu ciąży, a kończą w ostatnim tygodniu. Bez surfaktantu mikroskopijne woreczki płucne, zwane pęcherzykami, zapadają się za każdym razem, kiedy dziecko wydycha powietrze i tak jak nie nadmuchany balonik, nie chcą się ponownie rozszerzyć. Aby wpuścić więcej powierza do płuc, respiratory muszą na siłę wpompowywać je do młodych płuc, które nie są jeszcze gotowe na takie ciśnienie. Lekarze usiłowali zaradzić problemom wcześniaków z oddychaniem, podając im powietrze bogate w tlen, ale za duża ilość tlenu też może uszkodzić płuca.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>