Wątki powieściowe

Podobnie w innych dziedzinach, tzw. „duchowych“. Niesłychanie trudno przyjmuje się w społeczeństwie język obcy jako codzienny. Język jest bowiem związany ściśle z całą umyslowością, którą kształtuje i z którą zespala się. Myślimy zdaniami mowy. Natomiast poszczególne wyrazy wrastają bez trudu w język, w miarę jak poznawane i przejmowane są rzeczy, wyrazami tymi oznaczone. W języku polskim jest mnóstwo wyrazów obcych, z których część rozpoznaje nawet nie-Iingwista. Tak np. włoskiego pochodzenia są nazwy niektórych warzyw, przybyłych do nas w okresie Odrodzenia – kalafior, karczoch – lub niemieckimi – kartofel. Inne terminy tak dalece utarły się, że tylko specjalista demaskuje je jako przybyszów. Któż odczuwa niemieckość „pucharu“ (Becker), „kielicha“ (Kelch), na pól przełożonego „pióropuszu“ (Federbusch)?

Lotnym też elementem są wątki powieściowe. Nie będziemy w tej chwili zastanawiali się nad nimi dłużej, zamierzamy bowiem poświęcić jedno ze studiów naszych losom jednego z tych wątków. Ograniczamy się przeto do wskazania przykładowego wątków bajkowych, które z Indii przez Iran dotarły do Morza śródziemnego i rozszerzywszy się w Europie zapłodniły twórczość zarówno bezimienną, ludową, jak znanych, niekiedy wielkich poetów, z La Fon- taine’em, Krasickim, Mickiewiczem na czele. Ale cóż z wątku bajkowego zostaje przejęte? To, co w nim najbardziej formalne,to, co obiektywne, najmniej związane z czasem i miejscem – sytuacje. Natomiast to, co stanowi urok bajki dla sbichacza lub czytelnika – wypełnienie sytuacji estetycznie wzruszającymi, budzącymi skojarzenia szczegółami – jest w każdej bajce swoiste. Wątek kozy, kózki i wilka jest prastary i szeroko rozpowszechniony. Jest elementem kultury europejsko-przednio-azjatyckiej.

Zależność między elementem kulturowym a jego doniosłością ogólną

Ale uczynienie z kozy „tej, co Ostroro- żanki“, zaściankowej szlachcianeczki litewskiej, z kózki – dobrze wychowanej, przezornej panienki: z wilka – chytrego i brutalnego żołdaka, podobnego z charakteru do majora Pluta z Pana Tadeusza – to sprawa Mickiewicza, który czerpał wzory w żywych, konkretnych stosunkach swego kraju rodzinnego.

Jednym z najlepszych bodaj przykładów zależności między lotnością elementu kulturowego i jego, z obiektywizacji wynikającą, doniosłością ogólną jest wypadek norm prawnych i moralnych. Nic bardziej rozpowszechnionego, jak zasada „nie czyń bliźniemu, co tobie nie miło“ – ale w jakiej mierze zasada ta, formalnie uznana, stosowana jest w praktyce? Kogo ma się za „bliźniego“? Które z czynów „niemiłych sobie“ wyłącza się od zastosowania? Wiemy aż nadto dobrze, iż w tej sprawie obowiązuje jednocześnie zasada inna, mianowicie, „co kraj, to obyczaj“ – którą uzupełnić by można ‚w sposób następujący: „co kraj, co czas, co klasa społeczna – to obyczaj“. A zasady prawne ogólne, sformułowane przez Rzymian? Zostały one uznane powszechnie jako obowiązujące bardzo wcześnie w wiekach średnich – już w XII w. Ale praca przystosowania prawa obowiązującego w stosunkach konkretnych do tych zasad oraz odwrotnie, osiągnięcia takich zasad tych wykładni, by zgodna była z wymaganiami życia – praca ta trwała lat setki i trwa dotychczas. Zasady prawa rzymskiego są w tej mierze ogólne, w jakiej są formalne, oderwane od konkretnej treści życiowej. Rzymianie znikli – one przetrwały.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>