Technika uprawiania ziemi – kontynuacja

Wydawałoby się przeto, że motyka winna ustępować wszędzie narzędziom orackim, zwłaszcza pługowi. Następuje to, ale nie bez oporu i tylko do pewnych granic. Wchodzi tu w grę niewątpliwie zagadnienie sprzężaju oraz jednorazowego nakładu potrzebnego dla sprawienia sobie nowożytnego żelaznego pługa, kwestia bliskości rzemieślnika umiejącego popsuty pług naprawić itd., podczas gdy każdy kopacz potrafi dorobić nowy trzonek do taniej motyki. Nie są to jednak przeszkody jedyne i, jak sądzimy, nie najważniejsze. Wprawdzie zasięg narzędzi orackich mieści się nieomal całkowicie w zasięgu hodowli zwierząt pociągowych, znamy jednak wypadki wcale nierzadkie, gdy ludy, hodujące bydło rogate zdatne na sprzężaj, trzymają się uporczywie kopieniackiej techniki uprawy. Z drugiej strony, sprzężaj bydlęcy bywa zastępowany ludzkim, jak w wypadku znanego „pługa nożnego“ staroperuwiańskiego, ciągnionego przez kilku zaprzężonych do niego ludzi i utrzymywanego na odpowiedniej głębokości naciskiem stopy kierowcy. Natomiast widzimy, że kopieniactwo utrzymuje się i rozwija wszędzie tam, gdzie odpowiada ono organizacji i podziałowi pracy wewnątrz grupy społecznej. Na ogół powiedzieć można, że kopieniactwo jest techniką żeńską i małych rodzin, rolnictwo techniką męską, zakładającą jednolitą organizację produkcji rolnej na obszarach większych.

W samej rzeczy, u wszystkich tych ludów, jak wyżej wspomniani mieszkańcy kraju Ruanda czy Polinezjanie, czy Papua, uprawa ziemi jest wyłącznie pracą kobiet i dzieci. Mężczyźni są dopuszczani Ii tylko do wykonania jednorazowej roboty cięższej, jako to wyrąbanie drzew, karczunek pni, ogrodzenie poletka, wzniesienie niezbędnych budowli. Ziemi nie kopią oni, nie sadzą kłączy i nie sieją, nie pielą i nie zbierają. Są nawet wypadki dość częste, że pole jest dla mężczyzn obszarem zakazanym, a na wielu wyspach Polinezji dziedzictwo grządek przechodzi z kobiet na kobiety. Mężczyznom przypadają inne działy gospodarki i czynności społecznych, jako to w Polinezji rybołówstwo, żegluga, wojna, ceremonie religijne, budowa domów i łodzi: u niektórych ludów afrykańskicli męskimi są: myślistwo, handel i hodowla bydła, przy czym zauważamy zakazy odwrotne do polinezyjskich: tam nie wolno bywa mężczyźnie wstąpić na pole uprawne, u Kafrów nie wolno kobiecie wydoić krowy, boby ją skalała – sprawa to męska. Rzecz prosta, że ten podział funkcji wiąże się ściśle, nierozdzielnie z całą organizacją grupy społecznej. Nie będziemy wchodzić tu w omówienie tej kwestii, sądzimy bowiem, że przytoczone przykłady wystarczą, by stwierdzić, że w tych warunkach przejęcie pługa przez ko- pieniaczy pociągnąć by musiało tak głębokie przeobrażenia społeczne, iż równałyby się rewolucji. Nie dziw więc, że ludy kopieniackie upierają się przy swojej technice dotychczasowej. Przez przejęcie pługa byłyby zmuszone do przeobrażenia całego swojego dotychczasowego systemu użytkowania ziemi i jej podziału oraz do uczynienia bezrobotnymi swoich kobiet, a przecież są one w Afryce głównymi dostarczycielkami roboczej siły stale zatrudnionej.

Sprawa z upieraniem się przy motyce chłopów chińskich i japońskich

Inaczej przedstawia się sprawa z upieraniem się przy motyce chłopów chińskich i japońskich. Tam na maleńkiej działce produkującej ryż znajdują zatrudnienie wszyscy bez wyjątku członkowie rodziny, od ojca i synów dorosłych do żony, dziewcząt i małych dzieci, pod warunkiem jednak stosowania techniki, wymagającej bardzo niewiele siły mięśniowej, natomiast maksimum współdziałania. Motykowanie pola, jego oczyszczenie, rozsadzanie ryżu w błocie, są to prace trwające ciągle, przy czym żadne ręce nie są zbędne i żaden członek rodziny nie je ryżu za darmo – oczywiście poza niemowlętami, a i to do czasu. Przejęcie przez chłopów tych sochy czy pługa zmusiłoby ich do nabycia sprzę- żaju, który by znaczną część roku stał bezczynnie. Ważniejsze jednak jest to, że taka reforma zdezorganizowałaby rodzinę jako grupę nie tylko konsum- cyjną, ale produkcyjną, i w wyniku ostatecznym rychło doprowadziłaby do jeszcze większej nędzy chłopów wobec niedostatku innych zatrudnień dla ich kobiet i dzieci. W rezultacie Japonia i znaczna część Chin zajęte są przez uprawę ogrodową, wyłącznie ręczną, kopieniacką, co oczywiście nie świadczy bynajmniej o niższości kultury ziemi. Wydajność uprawnych kawałków ziemi jest tam nadzwyczajnie wysoka, znacznie wyższa niż osiągane w Europie maksima. Dzieje się to wprawdzie kosztem maksimum wysiłku zbiorowego, którego oszczędzić by można, przeszedłszy do techniki«orackiej. Ale po cóż oszczędzać pracę, która nie jest nic warta jako towar rynkowy? Wbrew pozorom zastosowanie się do zasady najmniejszego wysiłku przy najwyższym zysku byłoby właśnie rozrzutnością w wypadku chłopa japońskiego lub chińskiego.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>