Postać Matki Boskiej w Polsce – kontynuacja

W tym zespoleniu przedstawienia istoty świętej z jej wizerunkiem, tak daleko idącym, że dochodzącym nieomal do utożsamienia, przejawia się niewątpliwie pewna mentalność religijna, mało lub zupełnie niezdolna do rozróżnienia rzeczy świętej od jej wyrazu, czynności obrzędowej od wywołanego przez nią lub towarzyszącego jej wzruszenia, symbolu lub reprodukcji od treści istotnej i wzoru. Najwymowniejszym tego przykładem są tzw. „kalwarie“, których począwszy od końca w. XVI powstało w Polsce sporo, a z których żywymi dotychczas ośrodkami kultu pielgrzymkowego pozostały przede wszystkim wspomniane wyżej: zebrzydowska – najstarsza, wejherowska i wileńska. Wszystkich wzorem najpierwszym wydaje się być założona w drugiej połowie w. XVI kalwaria na Monte Santo w pobliżu Turynu, i wszystkie – jak owa najdawniejsza włoska oraz na jej podobieństwo powstałe kalwarie innych krajów zachodnich – miały trudną dla każdego, a dla olbrzymiej większości wiernych niedostępną pielgrzymkę do Jerozolimy i wędrówkę po tamtejszych miejscach świętych zastąpić namiastką tej wielkiej pielgrzymki. Pielgrzym odbywa w obrębie kalwarii wędrówkę od kapliczki do kapliczki, z których każda wyobraża jedną ze stacji Męki Pańskiej, przy czym wysiłek bardzo wielki włożony jest w uzmysłowienie wiernemu epizodów dramatu ewangelicznego oraz wywołanie w nim wzruszeń odpowiednich. Chwilami dochodzi do prawdziwej teatra- lizacji: np. w Kalwarii Zebrzydowskiej odczytywany jest zebranemu tłumowi wyrok, wydany na Jezusa przez sąd rzymski. Ceremonię tę poprzedza trąbienie, odczytującymi zaś są ludzie przebrani w niby rzymski strój. Gdzie tych inscenizacji teatralnego charakteru nie ma, zastępują je w dostatecznej mierze malowidła lub posągi realistyczne, dla wywołania większego złudzenia pomalowane. Ktokolwiek oglądał w Wejherowie obraz W domu Piłata, przedstawiający sąd nad Jezusem – z Piłatem, ubranym w piękną delię i kołpak futrzany niczym polski starosta z XVII w., śliniącym palec przy wertowaniu grubej księgi praw, z wąsatymi, o pijackich nosach, żołdakami rzymskimi uzbrojonymi w muszkiety i pistolety, pilnującymi Jezusa, i z tłumem Żydów ucharak- teryzowanych na znanych dobrze wiernym Żydów polskich: albo ktokolwiek pamięta w tymże Wejherowie obraz, przedstawiający „pławienie“ Jezusa w Hebronie, niczym w Polsce pławienie podejrzanego o czary – ten przyzna, że nie zaniedbano niczego, aby dramat ewangeliczny zbliżyć do wiernego, aby uczynić go bezpośrednio zrozumiałym, aktualnym, nieomal dotykalnym. Idzie się tak daleko, że nawet odległości pomiędzy kolejno odwiedzanymi stacjami Męki są wymierzone tak, by odpowiadały odległościom w Jerozolimie, że wybiera się teren obfitujący w spady i przecięty strumieniem, aby pielgrzym wysilił się naprawdę, wstępując na Górę Oliwną i musiał naprawdę przebrnąć potok Hebron. Jerozolima przeniesiona do Polski! Organizacja świętego miejsca osiąga tu maksimum teatralności, gorliwość zaś, z jaką lud polski pielgrzymuje do kalwarii, świadczy o tym, jak bardzo odpowiada mu to uzmysłowienie tajemnicy Męki Odkupienia i Zmartwychwstania, tak jak zachowanie się jego w czasie wędrówki od stacji do stacji oraz następne wypowiedzi uczestników pielgrzymek pozwalają stwierdzić, że przeżycia ich są nie tylko głębokie, ale że nie odróżniają ich oni od przeżyć, których by doznawać musiał rzeczywisty widz Męki Pańskiej, towarzysz historycznej wędrówki Jezusa od Wieczernika, poprzez Górę Oliwną, więzienie, sądy aż na Golgotę i do Świętego Grobu. Czas, który upłynął od chwili Męki, zatraca się. Tajemnica Odkupienia staje się tak aktualna, że przybiera postać zmysłowej rzeczywistości.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>