Ród lokalny u Berberów

Olyin, jak wyglądać mógł ustrój ten, znany nam głównie z dość ogólnikowych i nie zawsze jednoznacznych wzmianek u Homera, pozwalają sądzić przykłady zaczerpnięte od ludów, które obecnie jeszcze żyją tak, jak żyli Acha- jowie w drugim tysiącleciu przed Chr. Z ludów tych najpodobniejszy ustrój zdają się mieć Berberzy w południowym Maroko. Do nich się przeto zwrócimy.

Read More

Izrael dokonał dzieła wielkiego – kontynuacja

Ale innego zgoła niż Hellenowie. Dal światu jedną z jego rełigii powszechnych – chrześcijaństwo i wpłynął silnie na utworzenie się drugiej — islamizmu. Nie przyczynił się jednak do wyrobienia myśli ludzkiej krytycznej, zanim sam nie uległ przemożnemu wpływowi myśli filozoficznej greckiej w okresie rabinicznego i talmudycznego swego rozwoju religijnego. W czasach wczesnych, mimo pewnych zapędów w kierunku świec- kości, o czym świadczą m. in. Księgi Królewskie Biblii – przybiera zdecydowanie postać myśli narodowo-religijnej, później zaś indywidualistycznie religijnej. Stosunek narodu do Przedwiecznego, narodu tego do sprzymierzeńca i władcy wyłącznego, „zazdrosnego“ – oto zagadnienie naczelne, tak ważne, że spycha w cień wszystko inne. W okresie rabinicznym występuje zagadnienie nowe – stosunek jednostki do Boga i takie jej udoskonalenie wewnętrzne, by odpowiadała zamiarowi bożemu. Rozwiązanie tych zagadnień wskazane jest nie przez rozum, ale przez objawienie i przez tradycję. Prorocy i kapłani, wizjonerzy i rytualiści – to twórcy religijnej myśli Izraela. Po nich dopiero przyszli racjonalistyczni komentatorzy, których bardzo poza tym przenikliwa myśl krytyczna staje jednak onieśmielona przed kartami księgi Zakonu. Prawo boskie jest raz na zawsze dane. Prawo ludzkie jest jeno jego wynikiem.

Read More

Pragrecy

Wielu dopatrywało się i dopatruje ostatecznej przyczyny „cudu greckiego“ vie wrodzonych zdolnościach rasowych. Przybyli z północy przodkowie Greków znaleźli jakoby w nowym kraju, w Helladzie, warunki sprzyjające szczególnie rozwojowi tych zdolności. Ale to rzekome „wyjaśnienie“ niczego nie wyjaśnia.

Read More

Język, dziedzina dorobku społecznego

To, co zauważamy w stosunku do języka, dotyczy każdej innej dziedziny dorobku społecznego. Fakt, że pewna grupka australijskich krajowców uważa kangura za istotę związaną z nią węzłem mitycznego pokrewieństwa, inna zaś grupa podobna trzyma to samo o jaszczurce, nie czyni z kangura ani z jaszczurki elementu kultury. Elementem takim jest nie wierzenie, dotyczące poszczególnego gatunku zwierzęcego, odmiennego w każdej grupie, ale wyobrażenie, że między gatunkami zwierzęcymi a grupami ludzkimi istnieją ścisłe związki, że los zwierząt wpływa na losy grupy, że tych totemów (wyraz amerykański, oznaczający gatunki z grupami ludzkimi zespolone) nie można spożywać, krzywdzić, że należą im się obrzędy. Kulturą jest totemizm – system religijno- spofeczny wspólny wielu ludom rozsianym na znacznej przestrzeni, mówiącym językami różnymi i należącym do różnych ras. Podobnie jest ze sprzętem, z narzędziami, ze zdobnictwem. Każda dziewczyna huculska inne robi wielkanocne pisanki. Ale jest właściwy każdej wsi ustalony styl tych pisanek i wszystkie pisanki huculskie, mimo istniejących w nich odmian, wzorami swymi, doborem barw, ich stosunkiem, nie wykraczają poza granice określone wspólnym stylem huculskim, niezależnym od osobistego smaku czy umiejętności każdej dziewczyny. Jest ponadto zwyczaj nakazujący przygotowywanie pisanek na Wielkanoc. Ten styl i ten zwyczaj, to są rzeczy ustalone i wspólne, rzeczy obiektywne. To kultura. Gdybyśmy mieli zamiar studiować pisanki, moglibyśmy użyć terminu „kultura pisankowa“, podobnie jak etnolog używa terminów „kultura luku“ lub „kultura totemiczna“ dla oznaczenia tego, co łączy bardzo skądinąd różne grupy.

Read More

Kultura materialna

Z drugiej jednak strony, to wszystko, co w odróżnieniu od religii, moralności, estetyki i umiejętności myślenia nazywamy potocznie „kulturą materialną“, jest tym, co psychiczne, przeniknięte i otoczone. Towary, maszyny, narzędzia: domy i drogi: odzież i pokarmy – to, oczywiście, materia. Ale materia uspołeczniona w tym rozumieniu, że społeczeństwo ją przetworzyło i ono ją zużyt- kowuje. A jedna i druga czynność – produkcja i spożycie – związane są z wyobrażeniami, tyle że nie podmiotowymi, u poszczególnych jednostek różnymi, a’e przedmiotowymi, w tym rozumieniu, że w danej chwili, w danej zbiorowości narzucają się one poszczególnym świadomościom z cechami faktów zewnętrznych. Niemniej, nie są w sobie faktami materialnymi, lecz właśnie zbiorcnwymi, całej grupie ludzkiej wspólnymi wyobrażeniami. Co jest materialnego w sztuce płótna? Pewna ilość skrzyżowanych i powiązanych z sobą włókien roślinnych, które uległy określonym zmianom fizycznym i chemicznym. Co czyni je „towarem“, rzeczą społeczną? Wartość, to znaczy stopień pożądania przez ludzi. Określa się ta wartość ilością społecznie koniecznej pracy, by towar wytworzyć. Ale ani praca nie jest jedynie fizyczną czynnością, ani wymiana towaru, ani spożycie. Wszystko to są jednocześnie akty woli, u których źród’a są ustalone społecznie wyobrażenia w formy przebiegów wzruszeniowych, kierunku woli zbiorowej – słowem rzeczy i drogi przebiegów, będące z kolei rezultatem nie duchowego jedynie ani jedynie materialnego rozwoju, alt którego oblicze duchowe jest materialnego uzupełnieniem i odwrotnie: mówimy o kulturze „duchowej“ względnie „materialnej“ zależnie od tego, które oblicze dostrzegamy bez wnikania w głąb rzeczy. Jest to zresztą rozróżnienie wygodne.

Read More

Zjawisko kultury w granicach jednostkowego organizmu

Przeto, chociaż badanie metodami psychologii przebiegów zachodzących w związku ze zjawiskiem kultury w granicach jednostkowego organizmu psy- cho-fizycznego jest nie tylko uprawnione, ale konieczne – mamy tu bowiem do czynienia ze szczególnym faktem indywidualnego przeżywania kultury – psychologia nie może być drogą do poznania samego zjawiska jako takiego. Więcej: nie tylko psychologia w rozumieniu powyższym, ale psychologia rozszerzona do przebiegów międzyludzkich. Podział faktów na psychiczne i materialne jest w odniesieniu do wszystkich zjawisk społecznych, a zatem i do kultury, podziałem bezzasadnym. W rzeczywistości społecznej nie mamy nigdy do czynienia z czystym psychizmem ani z czystą materią. Wówczas nawet, gdy na pierwszy rzut oka wydaje nam się, że badamy li tylko psychiczne treści i formy, przekonywamy się, że są one zespolone nierozdzielnie z faktami materialnymi. Normy moralne są tylko przez badaczy, myślicieli, filozofów abstrahowanymi z faktów konkretnych, materialnych, ogólnikami. Nie istnieją poza naszymi głowami. To, co istnieje w życiu, co jest elementem kultury, składnikiem życia społecznego, to czyny, czyli fakty materialne. Nie ma wierzenia religijnego bez obrzędów, to jest bez gestów, postaw cielesnych, czynności dotyczących materialnych przedmiotów. Bóg abstrakcyjny może być i bywa kamieniem węgielnym metafizyki. Bóg, będący przedmiotem religijnego kultu, jest powodem przyklęknięć, przeiżegnań, padania na twarz, Dawidowych tańców przed Arką Przymierza. Przyjmuje ofiary krwawe lub niekrwawe, jest czczony w materialnych symbolach, przejawia się gromem, interweniuje co chwila w sprawach ludzi i przyrody. Nie jest pojęciem oderwanym, obojętnym. Jest wyobrażany konkretnie i z wyobrażaniem tym związane są, jak z każdym wyobrażaniem, ruchy mięśniowe. Nawet najbardziej oderwane pojęcia nasze – up. matematyczne – skojarzone są z wyobrażeniami wzrokowymi i słownymi. Myślenie matematyczne nie może postępować bez symbolów kreślonych lub pisanych, bez słów i zdań języka. I choć samo pojęcie trójkąta nie jest tym samym, co trójkąt nakreślony na tablicy, mtisi mistrz kształcący ucznia przekazywać mu kulturę matematyczną za pośrednictwem dźwięków mowy, wytwarzanych ruchami mięśni w materialnym powietrzu i za pośrednictwem rysowanych, kreślonych, wycinanych – zawsze materialnych trójkątów. Kultury, która by była jedynie „duchową“, nie ma i być nie może.

Read More

Jak powstaje kultura? – kontynuacja

Jesteśmy skromniejsi. Nie chcemy nic przesądzać. Dążymy do odpowiedzi naukowych, tj. osiągniętych w drodze cierpliwego, pozytywnego badania faktów konkretnych. Przy czym od razu musimy oznajmić, że zdajemy sobie doskonale sprawę z niemożności dania obecnie już odpowiedzi zupełnie zadowalającej na postawione na wstępie pytania, w całej ich rozciągłości. Mimo ogromu nagromadzonego materiału daleki on jest jeszcze od tej pełni, daleki przede wszystkim od tej krytycznej przeróbki, by socjologowie i historycy rozeznać mogli coś więcej niż ogólne zarvsy przebiegów oraz, tu i ówdzie, i skutków rwie się nieustannie, a czyż może być mowa o naukowym poznaniu, zanim w drodze analiz ścisłych, zestawień, porównań nie zdołamy wyłączyć wszystkich wpływów pobocznych i nie stwierdzimy istotnej przyczyny badanego zjawiska? Cel ostateczny – wiedza zupełna i zupełne wyjaśnienie naukowe wszystkich zjawisk – jest w naszej dziedzinie równie nieosiągalny, jak w każdej innej. Tylko metafizyka, pomijając religię i sztukę, podaje swe rozstrzygnięcia za ostateczne. Myśmy nie poeci i nie prorocy, Spekulacji myślowej na temat „kultura“ lękamy się zarówno, jak „wczuwania się w ducha“ kultur. To, co podamy, będzie próbą. Szeregiem szkiców.

Read More

Pielgrzymki do miejsc świętych

W samej rzeczy, obraz związany jest ściśle z miejscem, w którym się objawił lub w którym jest przechowywany. O wielu mamy podania, że sam oznaczył ściśle miejsce, gdzie chce być czczony. I tak obraz, znaleziony na sośnie i przeniesiony uroczyście do najbliższego kościoła, powraca isam na pierwotne miejsce, dając tym samym poznać, że żąda wzniesienia sobie przybytku tam właśnie, nie zaś gdzie indziej. Posąg świętego staje się nagle tak ciężki, że ciągnący go zaprząg ruszyć dalej nie może, aż ludzie zrozumieją, że trzeba wystawić kościół tam, gdzie wskazał. Miejsce, w którym Weyher ufundował kalwarię, zostało mu objawione w widzeniu, gdy myślał, jak się Bogu zasłużyć, by uniknąć śmierci w czasie oblężenia Smoleńska.

Read More

Postęp znajomości historii Grecji i kultury greckiej

Nie dziw przeto, że nie są nam obojętni, że mimo ich niewątpliwych wad tyle najlepszych umysłów pokochało tych przed dwoma tysiącami lat poinar- łych ludzi jak braci, że postęp znajomości historii Grecji i kultury greckiej jest sprawą wspólną wszystkich ludów żyjących naszą kulturą. Nie dziw też, że tak znienawidzeni bywali w niektórych okresach i przez niektórych ludzi, że mnisi średniowieczni bogów greckich za diabłów ogłaszali, że przez wieki ca!e z marmurowych posągów greckiego dłuta wypalano wapno, że rozwalano świątynie, że filozofów dawnych — jak Epikura – oczerniano, spotwarzano, przedstawiano za rozpustników, za narzędzie szatana, że tyle zniszczono, tyle zmarnowano z bezcennej puścizny. I nie dziw, że te same wieki, które ślad wszelki hellenizmu zatrzeć usiłowały, podświadomie ulegały jego urokowi: wp’yw Platona i Arystotelesa był w wiekach średnich przemożny. Okres zaś, który nazywamy Odrodzeniem, a który znowu uczynić usiłował z człowieka miarę wszechrzeczy, był odrodzeniem nie Grecji, ale tego, co z wytworów ducha greckiego najgodniejsze było przetrwania. Od tego czasu obudziło się na powrót uwielbienie dla Greków, wzmagające się z każdym wiekiem, rozszerzające się stopniowo na wszystko, co po nich pozostało. Ale dopiero później i bardzo powoli. W okresie Odrodzenia uczono się już ich języka i od tego czasu młodzieży naszej wpajamy wiadomości z ich historii i z ich literatury – alc Akropol ateński bombardują Wenecjanie. Natomiast w wieku XIX Ernest Renan pielgrzymuje z rodzinnej mglistej Bretanii do Aten i na tymże Akropolu ma objawienie Piękna. Schliemann, kupiec niemiecki, zbiera grosz do grosza do chwili, kiedy ma dość, by podjąć na własną rękę wykopaliska w tym miejscu, gdzie bohaterzy Homera toczyli boje o piękną królowę Sparty. Jest przedmiotem szyderstw. Ale on rozmiłował się w Homerze i za cel życia postawił sobie wykazanie, że poeta – jego poeta i grecki poeta – prawdę powiedział. Odkrywa Troję. A iluż to ludzi ze wszystkich krajów poszło umierać za Grecję, choć ta nowoczesna Grecja tak jest daleka, tak różna od dawnej. Jednym z tych ludzi był Byron.

Read More

Heretyckie nurty wyznaniowe

Stwierdźmy przede wszystkim, że te wszystkie różnorodne i w różnych kierunkach ilziałalność rozwijające zrzeszenia, związki luźne, sekty wręcz heretyckie czy też obracające się na pograniczu prawowierności i herezji, mają wspólny punkt wyjścia ideologiczny. Wszystkie jednakowo negują te wartości duchowe zasadnicze, na których opiera się gmach wczesnofeudalnego społeczeństwa, wszystkie autorytetowi, tradycyjnie ustanowionemu i z ustrojem zespolonemu, przeciwstawiają bezpośredniość jednostki wyzwolonej ze wszystkich krępujących ją więzów zależności materialnej, a także w znacznej mierze duchowej. Nie o to chodzi, by owe nowe, tak licznie w XII i XIII w. przejawiające się prądy wszystkie bez wyjątku zastępowały ustalony przez Kościół system dogmatyczny i prawny systemem odmiennym. Owszem, wiele z nich, jako to franciszkanizm, częściowo ruch tzw. „poniżonych“ płn.-wło- skich (umiliati), flamandzko-niemiccki ruch begardów, jak również w początkowych fazach swoich ruch waldensów (od imienia pierwszego przywódcy, Piotra Valdo, kupca z Lyonu) – nie zamierzają zrywać z prawowiernością. Ale uznając dogmaty formalnie w gruncie rzeczy nie interesują się nimi: nie grają one żadnej faktycznej roli w wytwarzaniu się ich ideologii, której kamień węgielny leży nie w dziedzinie wiary, lecz miłości chrześcijańskiej, nie w dogmacie, a w wartościach moralnych praktycznych. Najbardziej nawet formalnie prawowierne prądy pozostawiają zagadnienia dogmatyczne władzy kościelnej, same zaś tak dalece zaprzątnięte są troską o bezpośrednie urzeczywistnienie swego ideału moralnego, sprzecznego ze stosunkami istniejącymi, że tęsknota do stosunków tych zmiany doprowadza je do bynajmniej nie zamierzonej negacji naprzód autorytetu Kościoła, a następnie do poszukiwania innego niż autorytatywnie ustalonego uzasadnienia podstawowych wartości duchowych. Bo tamto, dawne, dotychczas bez wnikania w treść formalnie uznawane uzasadnienie okazuje się nie mającym żadnego związku z tym, co dla omawianych prądów jest rzeczywistością. Nie darmo właśnie w łonie najbardziej prawowiernego z nich – w łonie franciszkanizmu – zbudziła się z jednej strony po raz pierwszy od starożytności myśl, że jedynym źródłem wiedzy jest doświadczenie, nie objawienie: mówimy o filozofii szkoły oksfordzkiej XIII w. z Rogerem Baconem na czele. Z drugiej strony nie darmo w tymże właśnie zakonie minorytów ściele sobie gniazdo wywodzący się od wizjonerskiego mnicha kalabryjskiego, Joachima z Floris (1145-1202), swoisty mesjanizm oczekujący rychłego upadku Kościoła Piotrowego, rządzonego przez Syna, by miejsce zrobić dla Kościoła Janowego, w którym objawiałby się Duch Święty. Franciszkanie ci — Gerard z San Donnino, Jan z Parmy, który był zakonu „generalem“ od r. 1247 do 1257, a po ich uroczystym potępieniu przez Kościół liczni ich następcy – głosili rzekomo objawioną Joachimowi Ewangelią wieczystą (Evangelium aeternum), zastępującą Ewangelię dotychczasową, oraz nadejście czasu, w którym runie Kościół z jego hierarchią, znikną różnice stanowe, nie będzie własności, nie będzie wojen, w którym świat cały w braterstwie i pokoju żyć będzie wiecznie. Czasu, którego zwiastunem był nowy Mesjasz, podobnie jak niegdyś Jezus, przez Boga ludziom objawiony, święty Franciszek, apostoł miłości. Tym bardziej społecznie negatywne w stosunku do istniejącego porządku, a doktrynalnie z nauką Kościoła niezgodne stanowisko zajmują sekty inne. Zawsze chodzi o to samo: ponad autorytet Kościoła wynosi się prawdę bezpośrednio objawioną, przeżytą wewnętrznie, ewentualnie odkrytą przez rozum analizujący doświadczenie zmysłowe. Ponad uznaną hierarchię społeczną wynosi się jej zaprzeczenie: wartość najwyższą wolności urzeczywistnionej w ubóstwie, w odwróceniu się od wszystkiego, co czyni człowieka niewolnikiem pożądania dóbr materialnych i godności doczesnych. Człowiek zupełny, to bogactwem wewnętrznym radujący się żebrak, włóczęga, im uboższy, im bardziej przez machinę społeczną na proch starty, im bardziej sponiewierany, tym świętszy, wyższy, godniejszy.

Read More

Arystokracja galijska

Że arystokracja galijska prowadziła gospodarkę zbożową i hodowlaną na wielkich obszarach, co nie jest możliwe przy zachowaniu ustroju rodowego, mamy tego dowody w licznych wzmiankach Cezara o izolowanych, daleko od wsi wznoszących się budynkach gospodarczych, aedificia, do których robotnicy schodzą się tylko na krótkie okresy wielkich robót polnych. Z tegoż faktu, w związku z wyraźnym wymienieniem przez Cezara poddańczego pospólstwa, wynika, że ludność chłopska, nie należąca do rodów i obowiązana do robocizn, musiała być w Galii dość liczna. 0 tym zaś, że polityka możnowładztwa ziemskiego prowadziła do jej powiększenia, świadczy fakt, że w czasach już rzymskich wielu z dawnych wolnych ludzi, gdy znikać poczęli panowie typu Du- mnorixa, osiedli jako chłopi dzierżawcy na ziemiach prywatnych, o ile nie poszli służyć wojskowo Rzymianom lub nie wywędrowali za Ren, gdzie osiadali na pustkowiach. Osadzali też możni galijscy cale wsie i nawet okręgi jeńcami wojennymi. Rzecz prosta, że wzmożenie się klasy obszarniczej szło w parze z uciśnieniem tej ludności wieśniaczej, tym dotkliwszym, że znaczna część jej pochodziła z dawnych ludzi wolnych. Bunty chłopskie stały się w Galii rzymskiej zjawiskiem częstym, od najstarszego ze znanych nam buntu Maricusa w 68 r. po Chr. aż do strasznego powstania tzw. bagaudów, za których sprawą Galia w połowie wieku III po Chr. spłynęła krwią pańską i stanęła w pożodze dworów. A znamienną jest rzeczą, że hasłem wysuwanym przez Maricusa jest powrót do obyczaju dawnego, jak również że do walki z tym nieprzyjacielem Rzymu i bojownikiem niepodległości Galii stają oddziały ochotnicze z arystokratycznej młodzieży galijskiej studiującej w Autun, wspomagane przez jedną zaledwie rzymską kohortę.

Read More

Rody achajskie

W rzeczy samej, rody achajskie nie stanowiły z pewnością znacznej większości w podbitym kraju, o ile nie były mniejszością. Z wyniosłości, na których zbudowały swe umocnione osiedla, zapanowały nad ludnością miejscową. Narzuciły jej swoje zwierzchnictwo, swoją dyscyplinę, uznanie swej organizacji władczej. Ale ta ludność przetrwała, choć zatraciła swój język. Stwierdzają to liczne dowody – przede wszystkim to, że obok rodów istnieją w krajach helleńskich związki inne, tzw. thiasoi, które są zrzeszeniami ludzi nie należących do żadnego gereo.s[21. Więzią, łączącą ich członków, jest kult – są pod tym względem podobne do bractw nowożytnych – różnią się jednak od nich wielce pod innymi względami. Uzyskują wprawdzie prawa polityczne w stanowiącym zawiązek państwa lokalnym zrzeszeniu rodów, jakby same były rodem. Ale, aczkolwiek jak ród powołują się na założycieli, nigdy nie bierze się ich za genos. W czasach wczesnych jest też żywą świadomość, że członkowie thiasoi to nie Hellenowie.

Read More