Czynnik kangura

Najlepszymi znanymi opiekunami wcześniaków są kangury. Kangurzęta i inne torbacze spędzają stosunkowo niewiele czasu w brzuchu matki, mniej niż jakiekolwiek ssaki. Kangurze niemowlę wylania się z łona na świat już w cztery albo pięć tygodni po poczęciu. Niedojrzały maluch, mierzący mniej niż 3 cm, korzysta ze swoich stosunkowo dobrze rozwiniętych przedramion, żeby się całkiem samodzielnie podciągnąć przez matczyną sierść na górę jej brzucha. Maleństwo zmierza do matczynej torby, naturalnego inkubatora, w którym będzie jadło i dorastało jeszcze przez wiele miesięcy. Kiedy już do niej dotrze, przysysa się do matczynego sutka, który rozszerza się w jego pyszczku unieruchamiając go w ten sposób. Ogrzewany ciepłem kangurzycy i permanentnie podłączony do taśmy z jedzonkiem, może tam przebywać do dziesięciu miesięcy, zanim będzie gotowy do samodzielnego życia. (Jest to zresztą jedyne zwierzę, które, kiedy świat wyda mu się zbyt przerażający, może wrócić do brzucha matki, a przynajmniej do torby, do czasu, kiedy nie stanie się na to za duży).

Read More

Związek Umiliati

W r. 1.191 wielki niepokój ogarnia kler Metzu i miejscowego biskupa. Odkryli oni, że wielkie mnóstwo ludzi, zarówno mężczyzn jak kobiet, wydostało skądsiś tłumaczenie Ewangelii, Listów św. Pawia i niektórych innych pism. Zbierają się: jeden z nich, umiejący czytać, czyta: następnie wszyscy dyskutują. Co gorsza, porównywają zasady, o których na zebraniach tych się dowiedzieli jako głoszonych przez Jezusa i apostołów, z postępowaniem kleru. Kilku proboszczów z miasta i z okolicy usiłowało ich skarcić. Stawili opór twierdząc, że w tych zebraniach nie ma nic zdrożnego ani wierze przeciwnego, że nikt nie ma prawa zabraniać im czytać Ewangelię. A skutek jest ten, że rosną w pychę umysłu i stają -się krnąbrni. Są pospólstwem najniższego rzędu: trochę między nimi jest rzemieślników, najwięcej wyrobników i wyrobnic: tkaczy chałupników, prządek lnu i ludzi bez określonego zawodu, żyjących z dnia na dzień. A dochodzą do tego, że w kościele szydzą z nieuctwa kaznodziei. Gdy schodzi on z kazalnicy, szepczą między sobą, iż z ksiąg swoich nauczyli się więcej znacznie i że sami potrafiliby kazać o wiele lepiej.

Read More

Tales i Anaksymander

Już Tales, chociaż myśl jego w znacznej mierze pracuje nad materialem przekazywanym przez stare kosmogonie wschodnie, postawę poznawczą ma nową – rozumową. On i jego następcy ze szkoły tnilezyjskiej, zwłaszcza Ana- ksymander, przetwarzają te kosmogonie na kosmologie – na fizyczną i matematyczną teorię powstania i budowy wszechświata, które nieco później udoskonalają, racjonalizując je, eleaci. Grecy pierwsi uznali prawo świeckie, ludzkie, rozumne (dike) i odróżnili je od orzeczeń i natchnienia boskiego (themis). Na t>m prawie oparli stosunki ludzkie. U nich to pojawia się po raz pierwszy ideał człowieka rozumiany jako ideal obywatela, tj. jednostki odpowiedzialnej i świadomie współdziałającej nie tylko w czynach gromady, ale w ustalaniu norm tych czynów – jednostki, dla której najwyższym prawem jest dobro wszystkich, będące jednocześnie jej własnym dobrem. Nawet bogowie, acz nieśmiertelni, ujęci zostali przez greckich poetów na miarę ludzką, przez filozofów na miarę rozumu. Zeus dla Hezjoda (ok. 700 przed Chr.) nie tylko jest sprawiedliwy. Nie może nim nie być i dlatego, że nim jest, jest bogiem. A myśliciele późniejsi w usiłowaniu swym do pojęcia istoty bóstwa doszli do tego, że jak Platon uczynili z niej czystą ideę absolutną, jak Epikur zaprzeczali istnieniu bogów, jak Euhemeros dopatrywali się w nich ubóstwianych ze strachu przesądnego władców ludzkich. Grecy byli twórcami świeckiej myśli niezależnej we wszystkich dziedzinach. U nich to po raz pierwszy człowiek stal się równy bogom, nie przestając być człowiekiem.

Read More

Wątki powieściowe

Podobnie w innych dziedzinach, tzw. „duchowych“. Niesłychanie trudno przyjmuje się w społeczeństwie język obcy jako codzienny. Język jest bowiem związany ściśle z całą umyslowością, którą kształtuje i z którą zespala się. Myślimy zdaniami mowy. Natomiast poszczególne wyrazy wrastają bez trudu w język, w miarę jak poznawane i przejmowane są rzeczy, wyrazami tymi oznaczone. W języku polskim jest mnóstwo wyrazów obcych, z których część rozpoznaje nawet nie-Iingwista. Tak np. włoskiego pochodzenia są nazwy niektórych warzyw, przybyłych do nas w okresie Odrodzenia – kalafior, karczoch – lub niemieckimi – kartofel. Inne terminy tak dalece utarły się, że tylko specjalista demaskuje je jako przybyszów. Któż odczuwa niemieckość „pucharu“ (Becker), „kielicha“ (Kelch), na pól przełożonego „pióropuszu“ (Federbusch)?

Read More