Rolnictwo w Galicji

Nie inaczej z hodowlą oraz tak ściśle z hodowlą związanym przewozem. Nie udało się Rzymianom wprowadzić w obyczaje galijskie swojej miary odległości, mili rzymskiej, równej tysiącowi podwójnych kroków ludzkich. W słynnej z hodowli koni, z wyrobu wozów, z kawalerii i z woźniców Galii miarą odległości pozostała jednostka zastosowana do podróży końmi i do posuwania się jazdy – leuga, francuska lieue, równa mniej więcej dzisiejszym 4 km. Nawet administracja drogowa rzymska musiała uznać urzędowo miarę krajową i na słupach przydrożnych wypisywać zaczęła leugae obok mil albo tylko leugae. Woźnice poczty cesarskiej, drogomistrze i w ogóle wszyscy mający w Galii coś do czynienia z przewozem, byli wszak krajowcami nawykłymi do określania odległości w tych samych jednostkach, w jakich określał je każdy inny Gal, przede wszystkim galijski chłop – rolnik i hodowca koni. Z innych działów hodowli wzmiankujemy termin francuski truie, „Świnia maciora“, pochodzenia celtyckiego, nie łacińskiego.

Read More

Poezja robotnicza

Mistyka mesjanistyczna? Nie trzeba, gdy się analizuje poezję robotniczą, brać symboli w znaczeniu tradycyjnym. Poeci proletariatu czerpią wprawdzie pełną dłonią z symbolicznej rekwizytorni literatury i sztuki antycznej i chrześcijańskiej. Bo robotnik myśli konkretnie – rzec by można – materialnymi kształtami i wzruszenie jego naturalnie dąży do wyrażania się w obrazie raczej niż w formule pojęciowej, i w twórczości swej artystycznej niejednokrotnie zapożycza formy. Tym bardziej że nie goni za oryginalnością, za wyrażaniem tego, co jest jego osobiste, jedyne. Przeciwnie: daleki od indywidualizmu, od przeciwstawiania swojej osobowości masie, wyraża wzruszenia i myśli, pragnienia i chcenia zbiorowe: w całej znanej mi poezji robotniczej, nawet w liryce miłosnej, nawet w utworach wyrażających tęsknotę do marzycielskiego odpoczynku, nie znalazłem nic pokrewnego romantycznemu odosobnieniu ducha jednostkowego. Nigdy żadnego zapatrzenia się w siebie, w osobisty świat wewnętrzny. Ten świat wewnętrzny jest jednak bogaty, kwitnie bujnym życiem. Ale w poczuciu poety z masą zespolonego jest tylko odbiciem tego, co masie jest wspólne. Stąd chętne granie na strunach odwiecznych. Ale oddźwięk tych strun jest inny. Stare symbole kojarzą się z nową treścią, która nie ma nic z mistyki, nic także z filozoficznego idealizmu. Treścią tą jest zawsze i wszędzie życie masy, jej twórcza moc przenikająca materię. Święci się praca sama: „Kominy, módlcy kamienni – śpiewa H. Ardelt – wyciągają ku niebu ramiona w błaganiu o łaskę dla ludzi, którzy w szybach i w fabrykach, po warsztatach i kantorach, tych kościołach świętej pracy, po kapłańsku składają ofiarę obowiązku. Szumią potężnie maszyn organy, pieją swe Gloria syreny. A hałas i huk, syczenie i zgrzyty, cały szumiący rytm pracy – to jedno wielkie Te Deum, nie przerywane ni w dzień, ni w nocy“.

Read More

GRECJA I PRZEJĘCIE KULTURY OBCEJ

Z przykładów przejęcia obcej kultury przez kraj, który bynajmniej nie stał na niskim stopniu rozwoju, wybieramy Galię rzymską. W rzeczy samej cały olbrzymi obszar, oznaczony tą nazwą, zawarty między Atlantykiem a Renem i Alpami, Pirenejami i Morzem Śródziemnym a kanałem La Manche, zamieszkały przez ludy różne, wszystkie jednak bitne, dumne, świadome swej odrębności i zdolne – zromanizował się w ciągu czterystu lat zupełnie. Do tego stopnia, że stał się, rzec by można, więcej „rzymskim“ niż z dawien dawna rzymskie niektóre części Półwyspu Apenińskiego. Stał się nim z poczucia przynależności politycznej. Potomkowie tych samych Arwernów, którzy za Cezara stanowili główną ostoję oporu zbrojnego przeciw podbojowi, bronią się w Y w. po Chr. przeciw Wizygotom, którym ich odstąpiono i przez lat kilka walczą bohatersko o to, by mimo obojętności cesarskiej rzymskimi obywatelami pozostać. Gdy Galia zalana została przez barbarzyńców, dawną jej ludność określa się terminem Romani – Rzymianie, w odróżnieniu od Franków, Wizygotów, Brytonów – przy czym ci „Rzymianie“ rzymskością swoją się szczycą. Rządzą się prawem rzymskim, żyją według obyczaju rzymskiego. Co więcej, zatracili nie tylko pamięć własnej historycznej chwały i chyba tylko z historyków rzymskich dowiadują się o tym, że ludzie tego samego szczepu, co ich przodkowie, oblegali niegdyś Kapitol, jako też o legendzie galijskiego króla Ambikata, który wnuków swoich wyprawiał na podbój świata. Nie tylko zapomnieli o czasach, gdy szczęk długich mieczów celtyckich o wielkie sześciokątne celtyckie tarcze siał trwogę na wszystkich wybrzeżach Morza Śródziemnego. Nie tylko wyrzekli się barbarzyńskich swych przodków, ale nawet rodzimego języka. Galijskie plemiona wywodzą się, jak Rzymianie, od Trojan albo od Heraklesa greckiego.

Read More

Odganianie mocy nieczystych z ziemi

Najbardziej rzucającą się w oczy ich czynnością jest bieg wokoło granic najstarszego osiedla miejskiego, przy czym trzymanymi w ręku rzemieniami ze skóry zabitego w ofierze kozła uderzają ziemię oraz napotkanych ludzi, zwłaszcza kobiety, po podstawionej otwartej dłoni. Miało to zapewnić płodność i w ogóle pomyślność. Z drugiej strony jest to czynność oczyszczająca. Rzemień z koźlej skóry służący luperkom do uderzania zwie się februum, co według Varrona1211 równoznaczne jest z purgamentum, samo zaś uderzenie nim, februatio, znaczy tyle, co lustratio [22]. „Lupercis nudis lustratur antiquum oppidum Palatinum gregibus humanis cinctum“ 231, powiada Varro i niewątpliwie ściśle ujmuje tu charakter obrzędu, który w istocie swej jest identyczny z lustracyjnym obejściem wiosennym stada. Chodzi o ode- gnanie mocy nieczystych obecnych w ziemi, w ludziach i w zwierzętach, a jednocześnie o uczynienie ich płodnymi. Kozły zjawiają się tu w roli nosicieli i wcieleń owych sił świętych, które sprowadzają jeden i drugi skutek. Interpretację tę – która jest zresztą interpretacją najlepszego znawcy starożytności rzymskich, Yarrona, i już tym samym winna być uwzględniona – potwierdza to, co wiemy o ofierze składanej w dzień Lupercaliów. Ofiara ta poprzedzała bieg. Miejscem jej była jaskinia Lupercal na zboczu Wzgórza Palatyńskie- go, uważana za pomieszkanie Fauna – bóstwa, które panowało nad pomyślnymi mocami natury – a związek z nim nie jest jedynie związkiem miejsca: Faun był tym bogiem, któremu ofiara była przeznaczona. Zwierzętami ofiarnymi były kozioł i pies, przy czym nóż, zwalany krwią tego ostatniego, przykładano do czoła dwu młodzieńców, którym ścierano następnie plamę sierścią zabitego kozła: obaj musieli wtedy roześmiać się głośno. Gdy się zważy, że pies jest pod względem obrzędowym zwierzęciem nieczystym, a kozioł ofiarowywany jest bóstwem podziemnym, że miejscem ofiary jest podziemie – całość obrzędu ukazuje się jako z jednej strony przebłaganie – placatio – bóstw podziemnych, z drugiej jako wyzwolenie trzymanych przez te bóstwa w uwięzi mocy czystych i płodnych, roznoszonych następnie przez luperków.

Read More

WARUNKI SPOŁECZNE ZMIANY ZNACZENIA SYMBOLÓW LITERACKICH

Spróbujmy poruszyć zagadnienie zmiany znaczenia symbolów literackich. Jest ono rozdziałem znacznie ogólniejszego zagadnienia konkretyzowania się i utrwalania wyobrażeń i myśli w postaci słów, dźwięków, barw, przedmiotów materialnych – słowem, zagadnienia zbiorowo kształtującego się funkcjonowania myślenia i w ogóle psychicznego życia ludzkiego. Wszak myślimy słowami, ściślej – zdaniami mowy: wszak barwy, kształty, różne w każdym społeczeństwie, na każdym stopniu jego rozwoju rzeczy zmysłowe mają w tymże społeczeństwie określoną wartość wzruszeniową, nie nadawaną im przez każdego z nas osobiście, lecz przez każdego uznawaną. Zagadnienie o granicach niezmiernie rozległych, płynnych, zawierające szereg jakości różnych: estetycznych, moralnych, gospodarczych, intelektualnych. Mieści się ono na pograniczu przynajmniej dwóch dyscyplin: socjologii i psychologii, a kto wie, czy rozważenie go w całej rozciągłości nie wymagałoby pociągnięcia do pomocy biologii. Nie zamierzamy podejmować się tego w krótkim artykule. Ograniczamy się do symbolów literackich i to tylko do zagadnienia warunków społecznych, w których następuje zmiana ich znaczenia. Niemniej, o owym szerszym zagadnieniu ogólnym pamiętamy, a stawiając naszą kwestię mamy nadzieję zbliżyć się o mały krok do możliwości ujęcia go metodologicznie ścisłego.

Read More

Komentarz Tso tchouun przełożony przez Granela

Przyznać trzeba, że gdyby nie komentarz Tso tchouun przełożony przez Gra- nela i gdyby nie tegoż Graneta komentarze własne, trudno by nam było zrozumieć ukryty sens piosenek składanych w hołdzie Tchengowi przez jego dworzan. Stare piosenki miłosne nabrały znaczenia symbolicznego w warunkach ceremonialnego życia feudalnych dworów chińskich, znaczenia zresztą zmiennego, zależnie od okoliczności chwilowych. Podobnie po dworach feudalnych i w środowisku wyrafinowanej i literacko wykształconej arystokracji miejskiej w Prowansji i we Włoszech końca XIII i początku XIV w. wiersze miłosne poetów mają sens ukryty, zrozumiały tylko dla wtajemniczonych uczestników cours (Vautour i23\ obok sensu dosłownego. Weźmy np. sonety i canzoni1241 wchodzące w skład dantejskiej Vita Nuova nie domyślilibyśmy się ich znaczenia symbolicznego, uważanego przez poetę za ważniejsze od dosłownego, gdyby nie dał on nam komentarza do swych utworów wierszowanych w prozaicznej części tego pamiętnika miłości Danta do Beatryczy, gdybyśmy z tego tekstu charakteru narracyjnego nie widzieli, jak dalece obraz kochanki, jak obraz miłości przesiąknięty jest w wierszach spekulacją, w którą wchodzą obok siebie elementy uczuciowe, filozoficzne i teologiczne. Przecież podział canzouy zaczynającej się od słów: Gli occlti dolenti per pieta del core 1231 na trzy części, które w dalszym ciągu dzielą się znów na trzy części krótsze — podział, podkreślony przez samego poetę w komentarzu, jest symbolem Beatryczy, której liczbą była dziewiątka. Co więcej, dowiadujemy się od Danta, że:

Read More

Honor dżentelmena dzisiejszego

We wszystkich tych wypadkach zmieniła się rola elementu kulturowego i jednocześnie jego waga, jego znaczenie w życiu zbiorowym. W szeregu wypadków obserwujemy nie tylko zaznaczoną zmianę „miejsca“ elementu kulturowego, ale także zmianę jego natury, słowem zmianę nie tylko ilościową, ale także jakościową. Dawny tron – wywyższone boskie i królewskie siedzisko ojca rodu, naczelnika plemienia, kapłana, wodza – stał się od dawna zwykłym fotelem. W miarę swego upowszechnienia stracił swoją treść symboliczną, przestał być środkiem wyodrębniającym i wywyższającym świętego zwierzchnika ponad pospólstwo siadające na ławach lub po prostu na ziemi, stał się zwykłym meblem, na którym siadać wolno każdemu, tyle że wygodniejszym od krzesła. W obyczaju pozostały zaledwie nikłe ślady dawnej godności tronu-fotela, w tym np., że w izbie, w której przebywa cala rodzina, stoi niekiedy tylko jeden fotel zarezerwowany dla najstarszego lub najgodniejszego – dziada, ojca, babki. Podobne zmiany jakościowe zachodzą również w elementach duchowych kultury.

Read More

Lupercalia

Czy jednak wilki grają tu jaką rolę? Starożytni, a za nimi etymologowie nowocześni, wywodzą zgodnie termin luperci od lupos arcere24b Wissowa25′ sądzi też, że Lupercalia były pierwotnie zabiegiem pasterskim mającym na celu odpędzenie wilków od stad. Wszelako zauważyć należy, że argument etymologiczny nie zawsze wystarcza, gdy chodzi o zrozumienie obrzędu religijnego. W Lupercaliach zaś, takich przynajmniej, jakie poznać jesteśmy w stanie, nie dostrzegamy zupełnie wyobrażenia wilków realnych, natomiast na plan pierwszy występują wyobrażenia mistycznej czystości i mocy płodnej. Nie odrzucając przeto a limine przytoczonej interpretacji, musimy przypuścić, że o ile w Lupercaliach było kiedyś miejsce dla wilków, wilki te nie były tylko zwykłymi zwierzętami drapieżnymi, ale, podobnie jak kozły, przedstawicielami jakichś mocy duchowych. Czy takie wilki skojarzone są z Lupercaliami?

Read More

Praktyki religijne

Nie jest to tylko kwestia przetrwania takich czy innych przeżytków zwyczajowych, które oplotły się wkoło kultu chrześcijańskiego jak bluszcz wkoło drzewa. We wszystkich tych, w dużym stopniu przeżywających się i łatwo dziś już porzucanych praktykach i wierzeniach folkloru wyraża się, uzmysławia w pewnych formach sama struktura społeczności wioskowej z jej aspiracjami i troskami. Zauważmy, że we wszystkich wspomnianych praktykach każdy ma wyznaczoną sobie wyraźnie rolę, zależnie od miejsca, które zajmuje w tej społeczności, od funkcji, którą w niej pełni. Są praktyki, które przystoją młodzieży, inne, które spełniają ludzie stateczni, są praktyki męskie i praktyki żeńskie. Praktyki folkloru zanikają, ale udział w kulcie religijnym różni się po dawnemu, zależnie od pokolenia, stanu, wieku i płci. Wspominaliśmy już o oddzielnym grupowaniu się, o zajmowaniu miejsca pod inną ścianą w kościele przez mężczyzn i przez niewiasty, o tym, że niektóre nabożeństwa, jak majowe, mają charakter przede wszystkim kobiecy. Rozróżnienie to podtrzymywane jest przez to, że Kościół organizuje wiernych w oddzielne bractwa i sodalicje męskie i żeńskie. Niemniej w tym podziale wiernych w samym kościele na połowy żeńskie i męskie, z których każda zajmuje inną część gmachu, mamy coś, czego nie zauważamy we wszystkich krajach katolickich: niczego podobnego nie ma np. we Francji, poza krainą Basków. Czyż dodać trzeba, że podobnie jak gdzie indziej, kobiety są wśród ludu wiejskiego przeważnie gorliwsze od mężczyzn?

Read More

NARODZINY WIELKIEJ KULTURY CZ. II

Niemniej, podobnie jak światło padając na różne przedmioty różnie je barwi nie przestając być jednym światłem, z jednego wychodzącym źródła i warunkującym ukazanie się oku wszelkiej barwy, w tych wszystkich tak różnych rozumieniach i przedstawieniach puścizny swojej Grecja starożytna przeżywa samą siebie. Żyje w nas jej wszechstronne i głębokie człowieczeństwo. Bo choć Grecy nie byli jedynymi, z których puścizny korzystamy: choć spierać się wolno, co ważniejszą gra rolę w dzisiejszej naszej kulturze – spadek po Helladzie, Rzymie czy po Izraelu – to oni byli pierwsi, którzy człowieka i rozum jego uczynili „miarą wszechrzeczy“ i tę zasadę zastosowali praktycznie. Wielką sztuką była sztuka plastyczna starożytnego Egiptu – subtelną, cieniowaną, pełną niewysłowionego uroku, albo potężną, imponującą swą harmonijną prostotą. Wydobywane obecnie spod piasków pomniki kultury babilońskiej, ela- mickiej i wcześniejszych jeszcze kultur, które rozwinęły się na kilka tysięcy lat przed pojawieniem się Greków na widowni, świadczą o rozwoju artystycznym wspaniałym. Ale dopiero u Greków widzimy świadome ujęcie najwyższego wzoru piękna w pięknie ciała ludzkiego, takim, jak się przedstawia oku nieuprze- dzonemu, nie stosującemu innych kanonów, jak tylko wysnute z doświadczenia rozkoszy wzrokowej i ze wskazań matematyki. Nie inaczej w literaturze. Te okruchy, które doszły do nas z literatury ludów starożytnego Wschodu i egipskiej, świadczą o potędze wyobraźni, o polocie, o ogromnym wyrobieniu formalnym. A cóż mówić o tym wspaniałym peanie pożądania miłosnego, w którym z każdego wersetu woła niecierpliwie oczekiwanie rozkoszy, krzyk nieomal bolesny, skarga i nadzieja – o biblijnej Pieśni nad pieśniami? Cóż mówić o Księdze Psa’mów, o całej wielkiej puściźnie literackiej Izraela? Ale nie komu innemu, tylko Grekom zawdzięczamy konsekwentne zajęcie się w literaturze rozwojem i walką namiętności i obowiązków czysto ludzkich, chociażby narzucone były przez bóstwa lub los. W człowieku rozgrywa się tragedia grecka lub między ludźmi, a bogowie tylko obserwują jej przebieg. Ludzka jest epopeja: wprawdzie występują w niej bohaterowie, ludzie ponad zwykłą miarę. Targają nimi żądze gwałtowne, dokonywają czynów wielkich, cierpią wytrwale. Niemniej są ludźmi tylko i na tym, że to przeżywają, co dla człowieka dostępne, zrozumia’e – polega ich wielkość, nie na tym, jak w tylu epopejach innych, żs są narzędziami bóstw. Pomijając filozofię indyjską, która na europejski rozwój umysłowy nie miała bezpośredniego wpływu – Grecy pierwsi wydali spośród siebie szereg myślicieli, którzy przedsięwzięli poznać świat zjawisk posługując się jedynie rozumem i doświadczeniem, którzy autorytetowi i objawieniu zakreślili nieprzekraczalne szranki, którzy postawili sobie za zadanie wszystko wyjaśnić i konsekwentnie stosowali zasadę, ż : cokolwiek jest, musi być zrozumiane, nie zaś wierzone.

Read More

Postać Matki Boskiej w Polsce – kontynuacja

W tym zespoleniu przedstawienia istoty świętej z jej wizerunkiem, tak daleko idącym, że dochodzącym nieomal do utożsamienia, przejawia się niewątpliwie pewna mentalność religijna, mało lub zupełnie niezdolna do rozróżnienia rzeczy świętej od jej wyrazu, czynności obrzędowej od wywołanego przez nią lub towarzyszącego jej wzruszenia, symbolu lub reprodukcji od treści istotnej i wzoru. Najwymowniejszym tego przykładem są tzw. „kalwarie“, których począwszy od końca w. XVI powstało w Polsce sporo, a z których żywymi dotychczas ośrodkami kultu pielgrzymkowego pozostały przede wszystkim wspomniane wyżej: zebrzydowska – najstarsza, wejherowska i wileńska. Wszystkich wzorem najpierwszym wydaje się być założona w drugiej połowie w. XVI kalwaria na Monte Santo w pobliżu Turynu, i wszystkie – jak owa najdawniejsza włoska oraz na jej podobieństwo powstałe kalwarie innych krajów zachodnich – miały trudną dla każdego, a dla olbrzymiej większości wiernych niedostępną pielgrzymkę do Jerozolimy i wędrówkę po tamtejszych miejscach świętych zastąpić namiastką tej wielkiej pielgrzymki. Pielgrzym odbywa w obrębie kalwarii wędrówkę od kapliczki do kapliczki, z których każda wyobraża jedną ze stacji Męki Pańskiej, przy czym wysiłek bardzo wielki włożony jest w uzmysłowienie wiernemu epizodów dramatu ewangelicznego oraz wywołanie w nim wzruszeń odpowiednich. Chwilami dochodzi do prawdziwej teatra- lizacji: np. w Kalwarii Zebrzydowskiej odczytywany jest zebranemu tłumowi wyrok, wydany na Jezusa przez sąd rzymski. Ceremonię tę poprzedza trąbienie, odczytującymi zaś są ludzie przebrani w niby rzymski strój. Gdzie tych inscenizacji teatralnego charakteru nie ma, zastępują je w dostatecznej mierze malowidła lub posągi realistyczne, dla wywołania większego złudzenia pomalowane. Ktokolwiek oglądał w Wejherowie obraz W domu Piłata, przedstawiający sąd nad Jezusem – z Piłatem, ubranym w piękną delię i kołpak futrzany niczym polski starosta z XVII w., śliniącym palec przy wertowaniu grubej księgi praw, z wąsatymi, o pijackich nosach, żołdakami rzymskimi uzbrojonymi w muszkiety i pistolety, pilnującymi Jezusa, i z tłumem Żydów ucharak- teryzowanych na znanych dobrze wiernym Żydów polskich: albo ktokolwiek pamięta w tymże Wejherowie obraz, przedstawiający „pławienie“ Jezusa w Hebronie, niczym w Polsce pławienie podejrzanego o czary – ten przyzna, że nie zaniedbano niczego, aby dramat ewangeliczny zbliżyć do wiernego, aby uczynić go bezpośrednio zrozumiałym, aktualnym, nieomal dotykalnym. Idzie się tak daleko, że nawet odległości pomiędzy kolejno odwiedzanymi stacjami Męki są wymierzone tak, by odpowiadały odległościom w Jerozolimie, że wybiera się teren obfitujący w spady i przecięty strumieniem, aby pielgrzym wysilił się naprawdę, wstępując na Górę Oliwną i musiał naprawdę przebrnąć potok Hebron. Jerozolima przeniesiona do Polski! Organizacja świętego miejsca osiąga tu maksimum teatralności, gorliwość zaś, z jaką lud polski pielgrzymuje do kalwarii, świadczy o tym, jak bardzo odpowiada mu to uzmysłowienie tajemnicy Męki Odkupienia i Zmartwychwstania, tak jak zachowanie się jego w czasie wędrówki od stacji do stacji oraz następne wypowiedzi uczestników pielgrzymek pozwalają stwierdzić, że przeżycia ich są nie tylko głębokie, ale że nie odróżniają ich oni od przeżyć, których by doznawać musiał rzeczywisty widz Męki Pańskiej, towarzysz historycznej wędrówki Jezusa od Wieczernika, poprzez Górę Oliwną, więzienie, sądy aż na Golgotę i do Świętego Grobu. Czas, który upłynął od chwili Męki, zatraca się. Tajemnica Odkupienia staje się tak aktualna, że przybiera postać zmysłowej rzeczywistości.

Read More

Wyspa Jabłoni

Nie zniknęły z niej jednak ani Wyspa Jabłoni, ani sama jabłoń. Ale straciwszy treść realną wraz z zanikiem pogaństwa i druidycznego kultu drzew klanowych, stały się czystymi symbolami literackimi o wybitnym charakterze mistycznym i po części mesjanistycznym. Siedzibę jabłoni odnajdujemy w późniejszej opowieści o św. Graalu. Jest nią Avalon — dosłownie „Jabłonowo“, w którym żyją nabożni anachoreci i skąd blisko do raju. Jabłoń zaś jest stałym tematem całej klasy utworów poetyckich, przypisywanych tradycyjnie Myrd- dinowi, tj. Merlinowi, legendarnemu poecie wieku V, niewątpliwie jednak młodszych o blisko pięćset lat. Utwory te, to tzw. Avallenau, tzn. „Jabłonie“.

Read More