Niechęć kobiet wiejskich do kołowrotków

W postaci „czarki“ – wspomnianego już kołowrotka wschodniego – przenika on do Europy w wieku XIV. Zauważamy przy tym kilka zjawisk interesujących. Przede wszystkim rozszerza się on z łatwością w ówczesnym przędzalnictwie wełnianym, zorganizowanym jako przemysł chałupniczy po miastach Europy zachodniej, we Włoszech, we Flandrii, tu i owdzie w Anglii i w Niemczech. W ciągu wieków następnych ulega on szeregowi udoskonaleń, doprowadzających do wytworzenia kilku różnych typów kołowrotka – np. typ francuski, saski, wschodnio-niemiecki. Udoskonalenia te przyjmują się z dużą łatwością w tych środowiskach, które poprzednio przyjęły typ pierwotniejszy. Ale szereg środowisk upiera się przy stosowaniu kądzieli z wrzecionem albo wyłącznie, albo też, jeśli kołowrotek przejmuje, to tylko jako narzędzie sezonowe – zimowe, w lecie zaś przędzie po dawnemu. To, o czym mówimy, stosuje się do wsi i do małych miasteczek, w których mieszczanie żyją w znacznym stopniu z rolnictwa, i to w takich okolicach, gdzie przędzenie wełny, lnu czy konopi jest z dawien dawna ogólnie praktykowane przez kobiety, czy to jako przemysł domowy, czy jako powinność na rzecz dworu pańskiego, czy też jako przemysł chałupniczy.

Skąd taka niechęć kobiet wiejskich do kołowrotków? Nie jest to na pewno niechęć przeciwko narzędziu, ułatwiającemu pracę, jako takiemu. W gruncie rzeczy nie mamy tu w ogóle do czynienia z „niechęcią“, ale z czymś zupełnie innym – mianowicie z niemożnością pogodzenia pracy przy kołowrotku, która jest pracą siedzącą, z innymi zajęciami kobiety wiejskiej, zajęciami, wymagającymi nieustannej zmiany miejsca. Tymczasem na kądzieli, zatkniętej za pas z lewej strony i opartej wierzchołkiem o przegub lewego łokcia, prząść można stojąc na polu i nadzorując pasące się gęsi, można zwić kilka stóp nici w krótkich przerwach między karmieniem drobiu a zajrzeniem do garnka. Słowem przędzenie najstarszego typu pozwala z jednej strony na jednoczesne wykonywanie szeregu czynności gospodarczych koniecznych, z drugiej na wyzyskanie każdej wolnej, najkrótszej nawet chwili. Ci z moich czytelników, którzy przewędrowali niektóre strony naszego kraju, na przykład Kaszuby, widywali na pewno w lecie gospodynie lub dziewczęta pasące gęsi lub owce, dozorujące roboty w polu lub poruszające stopą kołyskę i jednocześnie przędące. Można z prządką taką wdać się w rozmowę – palce jej, mimo to, ani na chwilę nie przestają się poruszać. A kołowrotek wymaga zainstalowania się na czas przędzenia na jednym miejscu i nie odchodzenia co chwila od pracy do innych zajęć. Słowem, trudności, z którymi spotkał się kołowrotek, polegają na tym, że zastosowanie go pociągało przewrót w organizacji pracy w ciągu dnia roboczego.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>