KULTURA RELIGIJNA WIEJSKIEGO LUDU POLSKIEGO CZ. II

Bywało tak zawsze i wszędzie, gdziekolwiek któraś z wielkich religii po wszechnych rozszerzyła się na Jud nowy. Zawsze przystosowanie się do rozwoju duchowego i do zakorzenionych zwyczajów krajowych bywało warunkiem powodzenia. Świadom był tego dobrze papież Grzegorz Wielki, gdy pisząc w r. 601 do wyprawionych przez siebie misjonarzy, działających wśród pogańskich Anglosasów, polecał im wstrzymywać się od burzenia świątyń dawnego kultu, gdyż lud przywykł w nich zbierać się, by czcić swoje bóstwa: polecał nie zwalczać zwyczaju zarzynania bydła i ucztowania wkoło świątyń w dni uroczystości pogańskich – a dbać o to tylko, by w świątyniach ołtarze Boga prawdziwego zajęły miejsce bałwanów oraz by dawne uczty, połączone z ofiarami pogańskimi, odbywały się w imię świętych. „Albowiem – pisał papież – nie ulega wątpliwości, że tępym umysłom niesposób odjąć wszystkiego naraz, gdyż ten nawet, który sili się osiągnąć najwyższy stopień (doskonałości), stopniami lub krokami się wznosi, nie skokami“.

Owo przystosowanie się religii typu wyższego, powstałej jako zakończenie długiego rozwoju religijnego, moralnego i filozoficznego, do względnie prosta- czego środowiska, może nie być skutkiem planowej akcji świadomych czynników kierowniczych. Następuje najczęściej samorzutnie lub w wyniku dążenia misjonarzy do osiągnięcia jak największej liczby nawróceń, choćby kosztem wzniosłości i czystości wyrobionego w reprezentowanej przez nich wspólnocie kultowej wzoru religijnego życia i religijnego myślenia. Droga, prowadząca do największego liczebnie i najszybszego rezultatu – często nawet bardzo do jedynie osiągalnego – jest bowiem jednocześnie drogą najmniejszego oporu. Zamyka się oczy na fakt, że scalenie nowego kraju czy nowych warstw kraju z wspólnotą religijną sprowadza się do uznania naczelnego miejsca niektórych, uważanych za najbardziej istotne, treści wiary oraz do przyjęcia pewnych, również za istotne uważanych, form kultu, przy czym mniej się dba o to, czy uznanie to nie jest czysto słowne i czy formy kultu są należycie rozumiane. Wszystko inne pozostanie po dawnemu, o ile tylko nie jest jaskrawo sprzeczne z nową religią. A i w takim wypadku znajduje się często wyjście z sytuacji drażliwej: aby tylko jak najmniej wstrząsać gmachem tradycji, aby możliwie nie wywoływać oporu zwalczaniem tego, do czego ludność przywykła, tego, w czym wyrażają się jej naczelne wartości społeczne i czego wyrzec się nie może łatwo, bez zaprzeczenia samej sobie jako grupie samoistność swoją odczuwającej.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>