Kultura polinezyjska

I w tym właśnie, w rozszerzaniu elementów kulturowych, przyswojonych przez grupy polinezyjskie lokalne na cały ten obszar, uwydatnia się rola czynnika wymiany. W samej rzeczy, stosunki wzajemne między poszczególnymi grupami wysp i tym bardziej między wyspami jednej grupy były i są dotychczas bardzo ożywione. Stosunki wojenne, handlowe i migracyjne. Ci śmiali, śmielsi nawet od Melanezjan, można rzec, zuchwali żeglarze przedsiębiorą bez obawy dalekie podróże morskie, choć rozporządzają tylko łodziami z kory drzewnej lub z drążonych pni. Dziś jeszcze zdarza się, że głodująca wskutek długotrwałej suszy lub przerażona zarazą część ludności siada na łodzie i odpływa nie wiedząc, gdzie przybije i czy w ogóle ląd jaki napotka, byle ujść z dawnej ojczyzny. Ci, których morze nie pochłonie i którzy na nowej, zamieszkałej czy bezludnej wyspie osiadają, nie zrywają jednak nigdy zupełnie zwią zku z tą, z której przybyli. Zachowują o niej pamięć w tradycji historycznej. Jej urządzenia są wzorem dla nich na nowym miejscu. Co więcej, poszczególni potomkowie emigrantów powracają do niej często, czy to jako pielgrzymi, odwiedzający marae pierwotne rodu, czy też aby zrealizować prawa i przywileje przysługujące im zawsze w miejscu, skąd wyszli. Odwrotnie, jeśli pierwszym emigrantom powiedzie się, przybywają ich śladem następcy, tak że łączność kolonii z wyspą macierzystą nie zostaje zerwana, mimo nieraz bardzo znacznej odległości. Rzecz prosta, że nie ogranicza się ona do wymiany ludzi, ale również do wymiany dóbr, myśli i doświadczeń. Uzupełnia zaś ją wymiana między wyspami i grupami wysp, zaludnionymi przez osadników przybyłych z różnych okolic, podbój jednych wysp przez zdobywców przybyłych z wysp innych, asymilacja Polinezjan czy Melanezjan, którzy z jakichkolwiek powodów uszli ze swej ojczyzny. I tak grupa pierwotnie melanezyjska, wyspa Viti. Levu (grupa wysp Fidżi), została opanowana przez wodzów polinezyjskich z Tonga, przybyłych tam ze swymi wojownikami na wezwanie skłóconych z sobą plemion miejscowych. Jak to często bywa nie tylko w Polinezji, zaciężne drużyny poddały sobie tych, których miały wspierać, i tak dobrze zagospodarowały się, iż Yiti Levu została zasymilowana językowo i w ogóle kulturowo. Odwrotnie, wśród rodów feudalnych na Tonga znamy jeden taki, który niegdyś przybył z wysp Fidżi. Zasymilował się zupełnie, tak że gdyby nie tradycja rodowa i zachowany typ somatyczny melanezyjski, nikt nie odróżniłby jego członków od arystokracji miejscowej.

Jedność swą kultura polinezyjska zawdzięcza zatem faktowi, że etnicznie jednorodni zdobywcy i kolonizatorzy zachowali i rozwinęli pewne typy stosunków wymiany, które każdemu elementowi kulturowemu zapewniały możliwość rozszerzenia wszędzie, gdziekolwiek osiadła była grupa Polinezjan, czy to jako klasa władcza między Melainezjanami, czy też stanowiąca ogół ludności. Stosunki rzeczone nie są ujęte w żaden organizowany system, mieszczący się w ramach jednej instytucji scentralizowanej i władczej i przez instytucję tę regulowany, jak w średniowieczu europejskim. Nie ma też mowy o żadnej jedności sformułowań naczelnych zdsad wiary – religie polinezyjskie nie znają dogmatu, aczkolwiek sposób przedstawiania sobie bogów, ich mocy i stosunku ludzi do nich jest jednorodny w całej Polinezji, jak jednorodnymi są wytwory kultury w innych dziedzinach duchowych i materialnych. Jeśli tak jest, to nie ma powodu przypisywania gdziekolwiek indziej sformułowaniom ideologicznym znaczenia kształtującego czynnika pierwiastkowego.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>