Kultura grecka – kontynuacja

Kultura grecka, zarówno tego wczesnego, mykeńskiego okresu, jak późniejsza, okresu klasycznego, jest dziełem żeglarzy. Podobni do boskiego Odysa, byli to ludzie, co „wiele targów widzieli“ i byli w „fortele zasobni“. Znamienne jest, że choć polityczna hegemonia dostaje się w Grecji niekiedy w ręce mieszkańców któregoś z miast wewnętrznych, przywództwo kulturalne należy zawsze do tych okolic, które są najściślej związane z rozwojem handlu morskiego. „Wprawdzie Mykeny, Argos i Tiryns są położone opodal od morza. Ale są stolicami półwyspu, z całej Hellady przedstawiającego najbliższe dogodne porty dla okrętów płynących z Krety i z Egiptu. Tymi portami wychodzi z Ar- golidy pszenica na Wyspy Jońskie, matowa ceramika „myniańska“ do Troady, drzewo z borów górskich do Krety. Później, po wielkiej zawierusze XI w. przed Chr., po strasznym spustoszeniu, dokonanym przez nowych najeźdźców helleńskich – Dorów – przywództwo kulturalne przechodzi do Wysp Joń- skieh i do osad greckich na wybrzeżu Azji Mniejszej, do panującego nad dwoma morzami Koryntu, w końcu do Aten. Przy tym zauważamy, że to ostatnie miasto zaczyna ogniskować w sobie twórczość duchową całej Grecji z tą chwilą, gdy ze stolicy kraju rolniczego przeobraża się w centrum handlu zamorskiego. Geografia historyczna kultury greckiej jest identyczna z geografią historyczną handlu greckiego: Delos i Egina, Lesbos i Korynt, Milet, Efez, Ateny – kolejno rynkami się stają, siedzibami armatorów okrętów rozbójniczych i kupieckich i ogniskami kultury umysłowej i artystycznej. Nie stanowią wyjątku Delfy, to wielkie ognisko kultury filozoficzno-moralnej, związane ściśle z czcią pytyjskiego Apollina. Można uważać za rzecz pewną, że kult del- ficki powstał przy współudziale kreteńskim i że Pylos, port Delf, był niegdyś ważnym punktem handlu morskiego, zanim zdetronizował go Korynt. Z drugiej strony, przez takichże Greków zamieszkała kontynentalna Lakonia, rolnicza i obszarnicza Tesalia, aczkolwiek militarnie i politycznie zaważyły na szali wypadków, nie przyczyniły się nigdy wydatnie do budowy gmachu kultury duchowej greckiej. Są kulturalnie drugorzędnymi „prowincjami“. A cóż mówić o śródlądowej Arkadii – krainie, która za czasów Platona w podziw wprawiała Ateńczyków „dzikością“ swych mieszkańców? Mieszkańcy ci Grekami przecież byli – prawowitymi potomkami Achajów. Nie wykazali wszakże żadnego szczególnego geniuszu wrodzonego, podczas gdy bardziej od nich mieszanego pochodzenia mieszkańcy Aten wydaja spośród siebie jednego geniusza po drugim.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>