Kościół chrześcijański na przestrzeni wieków cz. II

A wymiana ludzi? Czyż doprawdy trzeba przypominać, jak dalece drogi i ścieżki wczesnego średniowiecza roją się od nabożnych – czy rzekomo nabożnych – wędrowców? Pielgrzymki do miejsc świętych częstokroć tłumnie przebiegają odległości ogromne. Znad Renu i znad Tamizy do Rzymu, do Compo- \stelli, aż do Jerozolimy – nie mówiąc o pielgrzymkach bliższych. Ogromne ilości ludzi odrywają się na długie miesiące, czasami na całe lata od swego środowiska, by od noclegu do noclegu przebywać z ludźmi obcymi, wymieniać 7. nimi myśli i doświadczenia, korzystać z coraz to innej gościnności i słuchać coraz to innych opowieści o miejscu chwilowego pobytu. !Nie jest przypadkiem, że cykl epicki karoliński powstał, jak to wykazał Joseph Bedier1381, w związku ścisłym z pielgrzymką do Compostelli, ani że jeden z najstarszych pomników literatury rosyjskiej, Pochożdienije Danuta Palomnika, jest opowieścią o pielgrzymce do Jerozolimy. Sam fakt, że człowiek udał się na dalekie pielgrzymowanie w towarzystwie łudzi mu obcych, czynił zeń uczestnika wysiłku zbiorowego, nie będącego wyrazem życia lokalnego, ale współżycia szerszego, częstokroć międzynarodowego. A przecież pielgrzymki nie były jedyną formą wymiany i kontaktu. Chodzili od klasztoru do klasztoru mnisi, wędrowali daleko żebracy. A tzw. clerici acephali? Pełno było po drogach tych duchownych świeckich i zakonnych, którym sprzykrzyła się władza przełożonych i którzy każdemu gotowi byli służyć pociechą religijną za tańszą cenę. Wielu wśród nich było niewątpliwie zwykłych oszustów, żerujących na łatwowierności ludu, wszakże roznosili oni nie tylko amulety chroniące od nagłej śmierci i fałszywe relikwie. Roznosili także wiadomości, opowieści, poglądy – byli na swój sposób siewcami kultury powszechnej. Wspomnieć należy wreszcie o studentach prawa i teologii, zbiegających siię – począwszy od XII w. – do Bolonii, potem także do Paryża, a od XIII w. do uniwersytetów, powstających coraz liczniej we Francji, we Włoszech, w Anglii i w Hiszpanii: o studentach medycyny w Sa- lerno czy w Montpellier. W audytoriach tych uczelni obcowali z sobą Francuz, Polak, Włoch i Anglik, Niemiec i Węgier, Flamand i Prowansalczyk. A gdy do siebie powracali, przywozili do ojczyzny zarówno żywe myśli, jak rękopisy.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>