Istoty duchowe bywają często wyobrażane w postaci wilczej i koziej

Zacznijmy od stwierdzenia, że niektóre istoty duchowe bywają częstokroć wyobrażane w postaci wilczej, koziej lub w jednej i drugiej. Są to naprzód owe istoty mało określone, których zdarzenia żywota mitycznego związane są ściśle z rozkwitem okresowym przyrody i z obrotem pór roku, a których pełno w wierzeniach ludowych całej Europy. A więc tak pospolite w Niemczech, a zapisane także we Francji, w Anglii, w Szwecji i u nas zobrazowania zboża jako miejsca pobytu wilka lub kozła, jako przez wilka lub kozła ożywionego, jako w jedną z tych dwu postaci wcielającego się. Pomijamy tu zagadnienie, czy owe Kornwolfe, Roggen-, Erbsen-, Kartoffelwólfe – bo i takie się zdarzają – Kornbócke, Weizenbócke [13] są zawsze – jak chce Mann- hardt[14:l i ta plejada folklorystów z Frazerem[15] na czele, która dalej rozwija jego poglądy – czy są one pierwotnie i w każdym wypadku dajmonami zbożowymi, czy też, jak przypuszcza Bystroń[16], są w wielu wypadkach li tylko przenośniami, wyrażającymi rzeczywiste lub pozorne życie zboża i istot w zbożu się kryjących. Zagadnienie to przekracza ramy niniejszej rozprawki. Dość będzie, gdy zauważymy, iż nie tylko zżęcie ostatniej garści zboża przedstawiane bywa w słowach jako śmierć lub schwytanie wilka czy kozia, ale że są wypadki, w których zwierzęta te wcielają się w realnych aktorów przedstawienia dożynkowego. I tak w południowo-zachodniej Francji zakończenie żniw uświęcone jest ofiarowaniem na polu wilka, którego wprawdzie przedstawia baran, ale baran dnia tego nazwany „wilkiem polnym“, le loup du champ. Na Rugii dziewczyna, która związała ostatni snop, zostaje nie tylko nazwana wilkiem, ale od chwili gdy na polu zawołano na nią: du bist Wolf, zaczyna grać rolę wilczą: jak wilk się zachowuje, to jest grozi kąsaniem, a gdy przyprowadzona zostanie do dworu, gryzie gospodynię w rękę: by ją uspokoić, gospodyni daje jej duży kawał mięsa. U nas zamienia się niekiedy w wilka tzw. „fryc“, to jest kośnik pierwszy sezon koszący. Pozostawiają mu umyślnie do zsieczenia pokos ostatni, co przychodzi zresztą z łatwością, gdyż jako nowicjusz podąża on na końcu szeregu kośników. Od tej chwili staje się „wilkiem“, który po przystrojeniu szczególnym prowadzony jest na uwięzi do dworu, gdzie przedstawiany jest jako pojmany przy żniwie.

Istoty duchowe bywają często wyobrażane w postaci wilczej i koziej cz. II

Co do kóz i kozłów, to obok wielu równoległych wilkom zbożowym i równie, jak większość tych ostatnich, mało określonych – spotykamy niektóre wyraźniejsze. Wymienimy z nich tylko noworoczną kozę białoruską. Jest to przebrany za kozę parobczak, który tańczy, gdy towarzysze jego śpiewają: dzie kaza chodzić, tam. żyto radzić: dzie kaza chwostom, tam żyto rostom: dzie kaza nahoju, tam żyto kapoju: dzie kaza rohom, tam żyto stohom.

Po czym opiewa się nieszczęsny los kozy prześladowanej przez wrogów. W końcu zostaje ona uśmiercona: zagryza ją wilk albo zabija drugi aktor prze brany za dziada, który jej skóry pożąda, by sobie uszyć dudy. Nie chodzi tu zatem o zwykłe zwierzę, za jakie, na przykład, uchodzić by mogły oprowadzane gdzie indziej tak często przez kolędników kozy czy wilki, ale o istotę duchową, od której działań zależy urodzaj i która jest bohaterem dramatu świątecznego. Przekonani o tym będziemy mocniej jeszcze, jeśli z białoruską kozą noworoczną zestawimy analogiczne przedstawienia, odbywające się po wsiach Ftiotis i Tracji 17] w zapusty. Bohaterem ich jest kalogeros – „starzec“, tj. mnich, który jest wcieleniem siły rozrodczej. Jako takiego dostatecznie charakteryzuje wielki phallosli8i drewniany, którym atakuje występujące z nim razem postacie żeńskie oraz przyglądające się niewiasty, a także to, że istotnym elementem przedstawienia jest albo jego małżeństwo, albo to, że obnoszą za nim lalkę w kołysce. Tematem dramatu jest uśmiercenie kalogerosa za jego jur- ność i następne jego wskrzeszenie albo odrodzenie się w dziecku. Ze sprawą urodzaju wiąże się przedstawienie w ten sposób, że nieodłączną jego częścią jest kucie lemiesza oraz przeciąganie po placu wiejskim pługa, za którym postępuje siewca. Wszystko zaś kończy się okrzykami za pomyślność przyszłych zbiorów. Otóż kalogeros jest czlowiekiem-kozłem. Ubrany jest w odzież futrzaną obróconą sierścią do góry, a na twarzy ma koźlą maskę. Podobieństwo do białoruskiej kozy zaznacza się z drugiej strony tym, że koza ta również bywa wskrzeszana. Zarówno ona, jak i kalogeros winny być zaliczone do dorocznie zabijanych i zmartwychwstających w nowym blasku upostaciowań świątecznych.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>