Historia późnorzyinska i bizantyjska

We wszystkich wymienionych wypadkach przyjęcie nowej „wiary“ przez nawróconych miało niewątpliwie doniosłość olbrzymią, jako akt przystąpienia do wielkiej, międzyplemiennej, międzynarodowej, międzypaństwowej wspólnoty. Ale mylne jest, zdaniem naszym, upatrywanie w tym akcie symbolicznym faktu pierwiastkowego. Nawrócenie całych krajów i ludów było przygotowane przez zmiany zaszłe w warunkach ich życia zbiorowego, wewnętrznych i zewnętrznych. Wspominaliśmy już o tym, że Anglowie i Sasi w Brytanii stanowili warstwę zdobywców, pasożytującą na pracy społeczności miejscowej, znacznie wyżej od nich stojącej pod względem rozwoju cywilizacyjnego. Bytowali oni w Brytanii w warunkach szczególnych. Ta ich część, która nie wywędro- wala z kraju rodzinnego, ci Anglowie, którzy pozostali na germańskich wybrzeżach Morza Północnego, i ci Sasi, którzy nie ruszyli się z dorzecza Wezery, przeciwstawiali postępom chrystianizmu opór zacięty. By opór ten złamać, potrzeba było szeregu wojen, trzeba było bezwzględności Karola Wielkiego, trzeba było kilkakrotnych krwawych rzezi. A przecież nie byli to inni Sasi.

Bardzo pouczających przykładów tego przygotowania zbiorowości do przyjęcia wiary powszechnej dostarcza historia późnorzyinska i bizantyjska. Weźmy takie nawrócenie Gotów na arianizm. Nastąpiło ono w czasie, gdy jako lud rozbitków, wyparty przez najazd Hunów z dotychczasowych siedzib nad Donem, usiłowali wedrzeć się w granice Imperium Rzymskiego, żebrząc o ziemię, o chleb i o służbę – żebrząc i wymuszając. Dość podobnie ma się rzecz z innymi przez wschodnie państwo rzymskie schrystianizowanymi najeźdźcami, przede wszystkim z plemionami serbskimi i z Bułgarami. Jedni i drudzy niejednokrotnie zagrażali władzy cesarzy Wschodu. Fala bułgarska dochodziła nawet niekiedy aż pod mury Konstantynopola. Jedni i drudzy, podobni do Gotów, tworzyli groźne władztwa wojskowe. Niemniej, lud świeżo wyszły z okresu wędrówki, a tym bardziej taki, który wędrówki nie zakończył, a tylko chwilowo obozuje, lud akłimatyzujący się na nowych ziemiach jest, mimo całą swoją sprawność organizacyjną, ludem żyjącym w warunkach szczególnych — jest ludem, który swą dawną równowagę utracił, a do nowej dopiero dąży. Fakt zaś, że mimo tylokrotnych przegranych wojen Konstantynopol zawsze w końcu zwyciężał, że mimo tylokrotnego zlupienia prowincji cesarskich cesarz był wciąż przebogatym, że stolica jego nie przestała być ani na chwilę stolicą gospodarczą, intelektualną i artystyczną wczesno-średniowiecznego świata: fakt wreszcie, że to wszystko działo się pod znakiem Chrystusa – przyczyniał się do wstrząśnienia wiary w moc bóstw barbarzyńskich, nie zdolnych przemóc Boga chrześcijan.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>