Franciszek z Asyżu

A jednak… W pewnych, oczywiście różnie w różnych momentach historii przedstawiających się okolicznościach, te właśnie jak oderwane atomy krążące wkoło uregulowanego życia społecznego męty skupiają się, wytwarzają zbiorowości żyjące i bogacące się kulturalnie własnym, oryginalnym dorobkiem. Co więcej, aczkolwiek długo nie uznawane, podejrzewane, niekiedy prześladowane, narzucają dorobek ten ogółowi. Czyż nie z wykolejeńców, rozmyślnych i przypadkowych, składała się najpierwsza drużyna współpracowników Franciszka z Asyżu? On sam, czyż nie wykreślił się dobrowolnie nie tylko ze swojej klasy, ale z całego w ogóle ustalonego związku społecznego, by stać się jako najnędzniejszy z nędznych? A kogóż widzimy wśród jego towarzyszy? Klerka uczonego, który za mistrza przykładem poszedł żyć życiem bezdomnego włóczęgi: paru zbójów splamionych przelaniem krwi ludzkiej: jednego niedorozwiniętego: brat „Jałowiec“: kilku innych różnego stanu i pochodzenia: wszyscy sponiewierani przez życie, upośledzeni, skrzywdzeni, wykolejeni. To pierwsza dwunastka uczniów. A czegóż nie dokonała ta dwunastka! I jak wielkich rzeczy dla postępu kultury europejskiej dokonały te wszystkie wśród wykolejeńców, włóczęgów, nędzarzy powstałe sekty heretyckie i o herezję blisko ocierające się. Niekiedy przybierają one wręcz buntowniczą postawę, niekiedy usiłują znaleźć sposób życia, o tyle o ile zgodny z ustalonym porządkiem. Mnożą się one w wieku XII i początku XIII. Fran- ciszkanizm był jedną z nich.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>