Filozofia ogółu robotniczego – kontynuacja

Rzecz prosta, że ten pogląd na świat – w tej mierze, w jakiej jednostka hołduje mu konsekwentnie – wyłącza wiarę w prawdy objawione którejkolwiek z religii pozytywnych rozpowszechnionych w dzisiejszym świecie cywilizowanym. Nie dlatego, by mistycznemu wzruszeniu proletariusz był niedostępny. Ale czymś obcym jest mu wyobrażenie Boga osobowego wkraczającego dowolnie w dziedzinę rzeczy, w której normalny robotnik dzisiejszy, przeniknięty duchem swej klasy, dostrzega tylko zmaganie się ślepych sil materialnych. Doświadczenie codzienne postępów techniki poucza go, że siły te opanować może człowiek w drodze poznania rządzących nimi praw. Stąd wiara w rozum zastępuje wiarę w Boga natury. Nie znaczy to jednak, by robotnik był „racjonalistą“ w rozumieniu indywidualistycznego racjonalizmu wieku XVIII. Owszem, wierzy on mocno w naukę opartą na doświadczeniu i do nauki się garnie: wszystkim, którzy kiedykolwiek mieli do czynienia z audytoriami kursów dla dorosłych, z uniwersytetami ludowymi, z robotniczymi kółkami samokształcenia, wiadomo, jak wielkim powodzeniem cieszą się wykłady z dziedziny nauk ścisłych, bez względu na to, czy przedmiot wykładu ma związek z codziennym życiem praktycznym proletariatu, a więc np. wykłady z dziedziny kosmologii, astronomii, dotyczące budowy materii. Ale to zainteresowanie wiedzą „oderwaną“ zesnala się w jednostce z podświadomym czy uświadomionym poczuciem wspólności klasowej. Robotnik rozciąga swój społeczny sposób myślenia na te nawet dziedziny, z którymi, w mniemaniu większości intelektualistów, nie ma on nic do czynienia. Nawet wówczas, gdy mozoli się nad kosmologią, czyni to nie jako człowiek od społeczności oderwany, jako samoistny poznający podmiot, ale jako organ swojej klasy. Oczywiście, że w większości wypadków nie uświadamia sobie tego. Niemniej, stwierdzić to można nie tylko na podstawie zeznań niektórych spośród studiujących robotników, ale przede wszystkim obserwując jak robotnik bierze się do rzeczy. Tym bardziej obserwuje się omawiane zjawisko w wypadku drugiej dziedziny największych zainteresowań proletariackiego adepta nauki – w zainteresowaniu naukami społecznymi – jak również w braku zainteresowania, nawet w nieufności, występujących w stosunku do dziedzin wielką grających rolę w wykształceniu klas kierowniczych, będących w dużym stopniu wyrazem klas tych odrębności kulturalnych, a przez robotnika mianych za „burżuazyjne“: historii, o ile nie jest historią społeczną, filologii, całej „humanistyki“ w rozumieniu potocznym. Dla robotnika są to tylko graty, którymi nietwórcze pięknoduchy meblują sobie głowy, albo gorzej – środki odwracające, odwodzące od poznania prawdy. Gruntem, na którym rozwija się myślenie proletariusza, jest zawsze psychiczny komunitaryzm klasowy, przeciwieństwo racjonalizmu indywidualistycznego.

Jeden to więcej powód nieufności do religii zbawczych, tym większej, im bardziej dana religia kładzie nacisk na bezpośredni stosunek intelektualny jednostki ludzkiej do Boga, im bardziej na drugi plan ustępuje w niej moment organizacji społecznej – Kościoła. Rzecz charakterystyczna, że obojętność religijna robi szybsze postępy wśród proletariatu protestanckiego niż wśród katolickiego. Natomiast gdy odejdzie od tradycji religijnej proletariusz katolik, staje się on często od razu zdecydowanym wrogiem religii, nie zatrzymując się na stadium obojętności.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>