Monthly Archives Grudzień 2015

Heduowie i Arwernowie – kontynaucja

Heduowie są też jednym z najpotężniejszych gospodarczo plemion galijskich, a rozporządzając także potęgą militarną, usiłują uzależnić od siebie plemiona inne w myśl swojego interesu gospodarczego. Ekspansja ich idzie z jednej strony w kierunku związania z sobą metalurgicznie czynnych plemion Galii środkowej: rozciągają swoją opiekę nad Biturigami (dzisiejsze Berry), zapano- wują nad Segusjawami, władcami eksploatacji żelaza w okolicach dzisiejszego St. Etienne. Jednocześnie skupiają wkoło siebie grupy plemion osiadłych w dorzeczu Saône i usiłują utrwalić swoje wpływy w kierunku Sekwany oraz zwłaszcza w kierunku Rodanu, na którym wolność żeglugi jest warunkiem niezbędnym ich rozwoju gospodarczego. W dążeniu tym znajdują naturalnych sprzymierzeńców w marsylijskich Grekach oraz następnie w sprzymierzeńcach Marsylii i od 121 r. przed Chr. władcach Galii Narbońskiej, Rzymianach. Interesy najpotężniejszego gospodarczo plemienia w Galii środkowej są identyczne z interesami władców rynków śródziemnomorskich. Heduowie otrzymują od Rzymian tytuł „braci i krewnych ludu rzymskiego“ i to przymierze staje się kamieniem węgielnym zarówno hedueńskiej, jak rzymskiej polityki w Galii. Rzymianie podbijają Galię dzięki wydatnej pomocy Heduów i następnie rządzą nią opierając się na nich. Heduowie stają się najpierwszymi w Galii dzięki opiece Rzymu.

Read More

Naturalny surfaktant

Pęcherzyki pozbawione surfaktantu zachowują się jak baloniki w jeszcze inny niefortunny sposób. Wiadomo, że trudno jest nadmuchać balon za pierwszym razem, ale gdy uda się wtłoczyć do niego trochę powietrza, znacznie łatwiej go nadmuchać do końca. Jakie są tego konsekwencje dla płuc wcześniaka można zobaczyć, wykonując proste doświadczenie. Jeśli będziemy dmuchać w rurę o kształcie litery Y, łączącej dwa balony, jeden balon zawsze będzie rósł pierwszy. W miarę jak się rozszerza, pobiera bez kłopotów więcej powietrza, przez co nadmuchanie drugiego staje się mniej prawdopodobne. W końcu, jeśli będziemy cały czas dmuchać, jeden balon pęknie, a drugi pozostanie zapadnięty. Ta sama zasada odnosi się do płuc wcześniaka. Lekarze muszą starać się o doprowadzenie do możliwie największego rozszerzenia się płuc, ale jeśli użyją za dużej presji, mogą przesadzić i uszkodzić niektóre woreczki płucne, podczas gdy inne pozostaną zapadnięte.

Read More

Leonardo da Vinci był geniuszem przerastającym o wiele swój czas

Niemniej był on człowiekiem Odrodzenia i rozkwit jego wszechstronnego geniuszu tłumaczy się tym okresem. O dwieście, nawet o sto lat wcześniej nie znalazłby zrozumienia – więcej: nie rozwinąłby swoich zdolności. Geniusze wieków średnich tworzyli w innym kierunku i tworzyli inaczej. Jednostka – zresztą, jak zobaczymy, nigdy jednostka osamotniona, ale współpracująca z innymi, przeszłymi i współczesnymi – przyczynia się do budowy gmachu kultury, podobnie jak każdy poszczególny polip koralowy przyczynia się do budowy rafy. Ale rafa nie jest jego dziełem. Jest dziełem milionów polipów, które przeminęły, a jest oparciem polipów żyjących, które przez nią, istniejącymi w niej kanałami, są z sobą w związku i dzielą się pokarmem. Śmiało rzec można, że środowisko stanowi nie sama rozwijająca się na rafie gromada osobników. ale zarówno one, jak sama rafa, która je dzieli od siebie i od skały na morskim dnie i razem łączy jednakowością warunków życia. Nie inaczej z ludźmi. Społeczeństwo, to nie tylko zbiór jednostek. To także to wszystko, co jest za tymi jednostkami i co jest pomiędzy nimi: ta ogromna masa dóbr materialnych, praktykowanych sposobów opanowania i wyzyskania przyrody, narzędzi, technik, teorii, które człowieka dzielą od hipotetyzowanego przez myślicieli wieku XVII i XVIII „stanu natury“. To także obyczaje, formy obcowania, praktyki religijne, pojęcie o tym, co dobre a co zle, co piękne a co brzydkie – co ludzi łączy i dzieli. Oburzał się na to Rousseau, upatrujący w kulturze wypaczenie natury. Ubolewał Tołstoj ustami swego bohatera w Zmartivycliwsta- niu, stwierdzając obecność przeszkód w bezpośrednim porozumieniu się człowieka z człowiekiem: obyczaje, przesądy, formy – podobne są do bruku nie dopuszczającego upragnionych kropel deszczowych do spiekłej ziemi. Tak jest: kultura sprawia, że człowiek nie jest istotą „natury“ w rozumieniu Rousseau: kultura jest środowiskiem, w którym ludzie są, rzec można, zatopieni i każdy między nimi stosunek określony jest przez kulturę danej zbiorowości.

Read More

Psychiczny komunitaryzm klasowy

Ten sam psychiczny komunitaryzm klasowy stanowi podłoże specyficznej moralności. Nie jest to moralność charakteru czysto utylitarnego, aczkolwiek niektórzy marksiści chcieliby ją wywieść całkowicie z jednej zasady naczelnej pożytku klasy robotniczej. Nie przeczymy, że zasada ta gra wielką rolę w ustaleniu wytycznych działania zbiorowego w stosunku do klas innych. Ale uznanie jej nie wyczerpuje zagadnienia, chyba że rozszerzymy znaczenie terminu pożytek do granic dowolnych, obejmujących zarówno eudajmonizm, jak zasadę sprawiedliwości. Widywaliśmy zbiorowe wystąpienia proletariatu, a przynajmniej zajęcie wyraźnego stanowiska w wypadkach, w których w grę nie wchodził interes klasowy bezpośredni. Przypomnijmy tylko zdecydowaną postawę ogółu robotniczego francuskiego – i nie tylko francuskiego – w sprawie Dreyfusa: w świadomości tego ogółu miejsce naczelne zajmowała myśl walki z krzywdą osobistą przeciwko systemowi, który tę krzywdę zawinił. Proletariat francuski walczył wówczas w zbroi rycerza bez skazy, bojownika sprawiedliwości. W ogóle stwierdzić możemy z zupełną pewnością, że ta idea sprawiedliwości społecznej, która była pionem starego socjalizmu utopijnego, jest wciąż żywą i czynną jako czynnik kształtujący normy moralne obowiązujące w klasie proletariatu przemysłowego. Przejawia się to przede wszystkim w potępieniu wszystkich postępków wynikających z zasady miłosierdzia, litości, z chrześcijańskiego czy racjonalistycznego humanitaryzmu. Wszelką jałmużnę, wszelką tzw. dobroczynność, wszelki humanitaryzm okazywany poszczególnej jednostce, jak również ogółowi wydziedziczonych, nowoczesny proletariusz traktuje nie tylko jako poniżenie jego godności ludzkiej i klasowej. Obraża on jego najgłębsze poczucie moralne, czego przeważnie nie umieją dostrzec różni „przyjaciele“ klasy robotniczej, tak gorzko uskarżający się na niewdzięczność wspomaganych. Robotnik, w zgodzie zresztą najzupełniejszej z całym swoim poglądem na świat, żąda. Żąda pracy, zabezpieczenia od skutków bezrobocia, choroby, starości, bo uważa, że to mu się, zdaniem jego, należy sprawiedliwie. Wszyscy, którzy z robotnikiem przemysłowym mieli do czynienia, czy to jako działacze społeczni, czy to jako członkowie administracji przedsiębiorstw, wiedzą dobrze, jak wielce ceni on sobie obchodzenie się z nim „sprawiedliwe“. Nie ma np. żalu do kierownika, który nałoży na poszczególną jednostkę karę pieniężną, o ile ta kara jest umownie czy obyczajowo przewidziana, o ile dotyczy oczywistego wypadku niedbalstwa lub zlej woli i, oczywiście, o ile karanie nie staje się systemem, zmierzającym do sztucznego podniesienia wydajności pracy. W wewnętrznych stosunkach związków zawodowych, organizacji robotniczych, a nawet rzesz proletariackich niezorganizowanych — zasada sprawiedliwości stosowana bywa nie zawsze w jednakowej mierze. Zawsze jednak uznawana jest za naczelną !zasadę moralną. Trzeba tylko – dla uniknięcia nieporozumień – stwierdzić jedno: „sprawiedliwość“ w rozumieniu potocznym proletariatu nie jest itym samym, co „sprawiedliwość“ w rozumieniu olbrzymiej większości inteligencji. Nie sprowadza się ona do tradycyjnej formuły suum cuiąue: nie chodzi o to, by każdemu oddać to, co jest jego, ale o to, by z jednej strony właściwemu twórcy – robotnikowi – przyznane zostało prawo jego do wytworu pracy – nie prawo jednostkowe podmiotu ludzkiego, ale prawo całej klasy, której jednostka jest cząstką. Chodzi następnie o wynikającą z poczucia jedności klasowej sprawiedliwość rozdzielczą, z której wynika słuszność kary nałożonej na każdego, choćby byl proletariuszem, gdy narusza solidarność klasową lub gdy klasę postępowaniem swoim poniża czy kompromituje. Przejawia się to dość często np. w wypadkach, gdy załoga przedsiębiorstwa żąda wyłączenia poszczególnego robotnika lub robotnicy za czyny dla dyrekcji obojętne – jako to za nierząd zarobkowy albo za postępki przynoszące uszczerbek materialny przedsiębiorstwu, nie zaś załodze, np. za umyślne psucie materiału, za kradzież itp.

Read More

Przejmowanie elementów kultury obcej

Dowiedzieli się o tym przedsiębiorczy Amerykanie z San Francisco i na potrzeby Kwakiutlów założyli dwie duże fabryki koców. Powodzenie było ogromne. Kwakiutle płacili za koce futrami, skórami, suszonymi rybami. Fabrykanci wzbogacili się. Ale w społeczeństwie tubylczym nastąpiła rychło inflacja koców i ich deprecjacja, połączona z nagromadzeniem się tej zdeprecjonowanej swoistej „waluty“ w rękach ludzi, którzy dawniej marzyć nie mogli o okazywaniu hojności i zdobyciu rangi. Rozmaici plebejusze doszli do potęgi, a znaczna część arystokracji została zrujnowana. Cały skomplikowany ustrój plemienny doznał głębokiego wstrząsu i już przed wojną powszechną chylił się ku upadkowi. W chwili obecnej Kwakiutle są w zupełnym rozkładzie pod względem zarówno ustrojowym, jak kulturowym. Wpływy kultury obcej nie zostały im bynajmniej narzucone przemocą. Wkradły się do nich korzystając z ich upodobań i obyczajów. Rezultat nie był inny niż w Afryce.

Read More

JAK SŁODKIE SĄ ROZSTANIA

Pod względem chemicznym i hormonalnym poród jest przeciwieństwem wszystkiego, co się działo do tej pory. To tak, jakby po długiej rozmowie i obiedzie zaczęto jakiś dziki taniec, rock-and-roll, boogie-woogie, podczas których naczynia lecą ze stołu i wszystko wywraca się do góry nogami.

Read More

Konformizm wewnętrzny grupy wymaga rozumienia symbolów literackich

To, co się potocznie nazywa „kulturą ogólną“, „ogładą towarzyską“ — w dawnej polszczyźnie „umysłem polerowanym“ albo „dystyngowanym“ — składa się w dużej bardzo mierze ze znajomości znaczenia literackich symbolów. Molierowski Jourdain, ów wzbogacony mieszczanin chcący gwałtem uchodzić za dworaka, ośmiesza się właśnie tym, że obok wielu innych rzeczy, jako to znaczenie terminu „proza“, nie rozumie nadawanego w wyższym towarzystwie znaczenia szeregowi wyrazów i zwrotów. „Nowobogacki“ jest zawsze śmieszny dla tych „starobogackich“ oraz intelektualistów, w których towarzystwo wchodzi lub których karmi i poi. Jest „grubianinem“, człowiekiem, w stosunku do którego nie obowiązują w pełni przyjęte przepisy, powiedzmy: delikatności. Wolno jadać u niego obiady, wolno pożyczać odeń pieniędzy bez zamiaru oddania, wolno ogrywać go w karty, albowiem nic nie rozumie, jeśli nazywa się kogoś przy nim Hamletem albo Kassandrą. W ten sposób mszczą się „klerki“t20] za upokorzenie doznane ze strony bogacza. Natomiast zarówno Hamlet, jak Kassandra są wspólnym dobrem tych „klerków“, łączą ich w jedno wielkie bractwo od San Francisco po Yvschodnie granice Europy, gdziekolwiek zdaje siię maturę i gdziekolwiek istnieją Pen- Cluby[3°l.

Read More

W Galii romanizacja jest postacią wyzwolenia społecznego i duchowego

W ogóle dla bardzo licznych elementów w Galii romanizacja jest postacią wyzwolenia społecznego i duchowego. Wiemy, jaką potęgą byli w Galii niepodległej druidzi. Organizacja ich ciążyła nad całym życiem moralnym i politycznym kraju. Jako uzbrojeni w moc wyklinania strażnicy tradycji monopolizowali oni życie intelektualne, religijne i w znacznym stopniu prawne. Galowie byli im tym bardziej poddani, że długo byli ich jedynymi wychowawcami i nauczycielami. Ale nadszedł czas – przed podbojem jeszcze – w którym co ruchliwsze umysły skwapliwie korzystać poczęły ze sposobności poznania innej, mniej świętej, ale bardziej ludzkiej mądrości niż mądrość druidów. Nie tylko kupcy galijscy ściągają do Massalii. Widzimy tam także galijską młodzież, która przybywa słuchać nauk greckich. Ociera się tam ona o młodych Greków i Rzymian, uświadamia sobie, że można żyć i myśleć inaczej niż przodkowie. Widzimy nawet, jak Trewerzy sprowadzają do siebie sofistów Massalii, by kształcili ich młodzież. Niemniej przed podbojem rzymskim organizacja kleru dru- idycznego była zbyt potężna, by myśleć można było o wyzwoleniu się spod jej przewagi !nie obalając jednocześnie całego porządku społecznego, o ile nie miało się gotowego wzoru życia publicznego, opartego o analogiczny arystokratyczny ustrój społeczny, ale wzoru świeckiego. Tego wzoru dostarczył Galom Rzym. Przyjmując od niego formy życia publicznego – świeckie społeczeństwo galijskie pozbawiało druidów ich stanowiska, a nawet, dzięki połączeniu kultów i kapłaństw z urzędami publicznymi, brało samo w ręce zarząd życiem religijnym. Widzimy też jak druidzi, prześladowani przez Rzymian za ofiary ludzkie i za knucie spisków, nie znajdują podtrzymania w kierowniczych warstwach społeczeństwa galijskiego i schodzą stopniowo do roli wieszczbiarzy i znachorów wioskowych.

Read More

Zaklęta w materialnych przedmiotach dawność otacza nas zewsząd

Zaklęta w materialnych przedmiotach dawność otacza nas zewsząd i określa życie nasze, a tym samym krępuje teraźniejszość, tym bardziej, im zorganizowana jest mocniej – im ilość przedmiotów materialnych jest bardziej zróżnicowana i im więcej jedne od drugich są uzależnione. Zachodzą tu dwa zjawiska będące wyrazem dwóch tendencji sprzecznych. Z jednej strony zorganizowana i funkcjonująca w teraźniejszości dawność utrudnia przekształcenie jej przez teraźniejszość: rozwój kolejnictwa opóźnił o lat kilkadziesiąt wynalezienie praktycznych silników spalinowych, a dzisiejszy wielki przemysł stalowy, by móc funkcjonować tak, jak funkcjonuje, nie dopuszcza do wyrobu ostrzy do brzytew z nie tępiejącej stali. Z drugiej strony właśnie zróżnicowanie i wysoki stopień organizacji technicznej stwarza warunki, w których pojawiają się coraz to liczniejsze i coraz różnorodniejsze wynalazki i odkrycia naukowe, które aczkolwiek nie zawsze doprowadzają bezpośrednio do praktycznych zastosowań technicznych, powstają na skrzyżowaniach zagadnień mających ostatnie swe źródło w postępach technicznych. Wystarczy wspomnieć o powstaniu lotnictwa, umożliwionym dwoma poprzednimi wynalazkami technicznymi: śruby okrętowej, od której wywodzi się lotnicze śmigło, i silnika spalinowego. Nie inaczej jest z wielkim postępem fizyki teoretycznej w ostatniej dobie: nie służy ona bezpośrednio technice, ale w wielkiej mierze z techniki i z potrzeb techniki wywodzi się – zwłaszcza z postępów elektrotechniki oraz techniki substancji wybuchowych. W trwaniu i zmianach techniki ludzkiej obserwujemy bodaj że najlepiej wzajemny stosunek teraźniejszości i dawności, stosunek przybierający charakter nieustannej walki o przekształcenie dawności, o zastąpienie jej teraźniejszością. Walki, która, mówiąc nawiasem, jest warunkiem życia. Upadły wielkie kultury, w których teraźniejszość zwyciężyć nie zdołała nagromadzonej dawności: pustynia okrywa piaskami swymi gruzy wspaniałych niegdyś miast nad Eufratem, a historia Europy średniowiecznej i nowożytnej dostarcza nam licznych przykładów przenoszenia się twórczości kulturalnej z jednych krajów do drugich, z tych, które niezdolne były przekształcać nagromadzonych wytworów dawności, do tych, które zaczynały od punktu, gdzie owe pierwsze znalazły swój kres.

Read More

Piosenka miłosna

Granice, w których znaczenie symbolu literackiego jest rozumiane, bywają jednak częstokroć znacznie ciaśniejsze niż granice kręgu kulturowego. Wyrazy, zwroty, zestawienia, postacie podnoszone są do godności symbolów literackich przez szkoły, Kościoły, ekskluzywistyczne korporacje, przez grupy dworzan — przez wszelkiego rodzaju „oligarchie“ i „elity“. Weźmy jako przykład dwie chińskie piosenki przytoczone przez Marcela Graneta wraz z okolicznościami, które towarzyszyły ich śpiewaniu. Przytaczamy tekst Gra- ueta:

Read More

Rozwój kultury Hellenów

Jeśli rozwój kultury Hellenów poszedł w innym kierunku, zawdzięcza to faktowi, że wywierany na nich przez ludy obce nacisk nie był nigdy – poza krótkotrwałymi okresami – groźny dla ich samodzielności. Wydaje się wprawdzie pewne, że przez czas pewien Ateny podlegały Kreteńczykom, czego zapewne jest echem podanie o składaniu Minotaurowi z Knossos daniny w młodzieży. Ale bajeczny Tezeusz miał Ateńczyków wyzwolić od cudzoziemskiego tyrana i od tego czasu aż do wojen perskich żadne mocarstwo nie zagroziło nigdy bezpośrednio Hellenom. To „rozdroże“, na którym siedzieli, inne było niż palestyńsko-syryjskie rozdroża. Nie było wciśnięte pomiędzy wielkie potęgi, nie leżało w mejscu stykania się ich granic. Mimo swoje znaczenie, było ekscentryczne, za Hellenami siedziały już tylko ludy barbarzyńskie. Nie w środku świata mieszkali jak Izrael, ale u wrót prowadzących na kraj ówczesnego świa- 3 Dzieła toin I ta. Nieustanna obawa zmiażdżenia i zatomizowania wywołała w Izraelu dążenie do ufundowania trwałości narodu na podstawie, której by żaden mocarz zburzyć nie zdołał – na wieczystym przymierzu z Bogiem i na obietnicy Jego. Rzecz znamienna, że bezpośredni twórcy tej kultury duchowej, która stanowi właściwy wkład Izraela do skarbca ludzkości, prorocy, występują ina plan pierwszy w okresie wielkich klęsk, gdy część przeważająca ludu została zawojowana i wywieziona w głąb władztw króla Assuru, a drugie królestwo, Juda, utrzymuje się tylko kosztem poniżenia ciągłego. Druga zaś fala nieszczęść – niewola babilońska – pociąga wraz z pojawieniem się nowego zastępu proroków utworzenie się ostateczne zrębu idei mesjanistycznych. A na tym fundamencie, po nowych klęskach i uciemiężeniu wyrosło chrześcijaństwo.

Read More

Heduowie i Arwernowie

Pierwsze z nich osiadło na skrzyżowaniu dróg handlowych, najważniejszych w Galii, w części zachodniej obecnej Burgundii. Przez obszar ich zmuszone były przeciągać transporty towarów kierowane przewłokami10- prowadzącymi od Saône, dopływu Rodanu, do Yonne, dopływu Sekwany. Granice ich sięgały Loary, na której posiadali porty. Inne porty mieli nad Saône. Dzięki temu położeniu uzależniony był od nich handel, korzystający z najważniejszych w Galii dróg handlowych o znaczeniu międzynarodowym: droga wiodąca od Morza Śródziemnego Rodanem, Saône, Mozelą i Renem do Morza Północnego oraz od tegoż Redanu Loarą lub Sekwaną do portów, z których odbijano do Wysp Brytyjskich. A więc najdogodniejsze drogi, którymi z Kornwalii brytyjskiej tranzytowała cyna niezbędna dla wyrobu brązu, w przeciwnym zaś kierunku towary śródziemnomorskie, w pierwszym rzędzie wino, eksportowane masowo do Galii i tranzytujące przez nią do dzisiejszych Anglii i Irlandii. Uzależniwszy od siebie sąsiednie plemiona, przede wszystkim siedzące na dogodnej przewłoce plemię Mandubiów (okolice Dijon) z ich stolicą Alezją, Heduowie wcześnie zagarnęli w swrnje ręce klucze tranzytu przez Galię. Poza ich zasięgiem pozostała jedynie droga wiodąca wzdłuż Garonny od Bordeaux przez Tuluzę do Narbonny nad Morzem Śródziemnym.

Read More