Monthly Archives Grudzień 2015

Podwzgórze jest punktem do kontrolowania terminu porodu

Hormony te inicjują akcję porodową, kiedy wędrują do łożyska, gdzie wywołują produkcję estrogenu, a hamują produkcję progesteronu. Hormony stresu produkują również enzymy, które przemieniają progesteron w estrogen. Wszystko to wpływa na tak istotny stosunek ilościowy progesteronu do estrogenu i inicjuje zmiany prowadzące do porodu.

Read More

Rytualizin jest zakorzeniony w ludzie polskim cz. II

Rytualizmem tłumaczy się także fakt, że treść etyczna chrześcijaństwa mało zaprząta naszego włościanina, chociaż niewątpliwie w większej mierze niż treść jego dogmatyczna. Moralność ludowa praktyczna w całości swojej uzasadniona jest przede wszystkim tradycją, starodawnym obyczajem. Postępuje się w pewien sposób w danych okolicznościach, bo nie inaczej postępowali ojcowie, bo tak postępuje się zawsze, nie -zaś dlatego, że tak uczy ksiądz na kazaniu. Natomiast, o ile chodzi o oficjalnych przedstawicieli .religii, włościanin polski bardzo jest wrażliwy na to, w jakim stopniu zbliżają się do ideału ewangelicznego, zwłaszcza w dziedzinie bezinteresowności materialnej. Włościanin polski nie skąpi pieniędzy na uświetnienie uroczystości religijnej, gdy hojność wydaje mu się wskazana: dowodem pogrzeby. Natomiast uważa, że samo nabożeństwo nie powinno być taksowane, że jest usługą religijną, za którą zainteresowani obowiązani są do usług wzajemnych, do darów, ale nie do zapłaty. Jest to jedno ze źródeł wieczystych tarć z klerem. Z drugiej strony lud polski ma głęboki szacunek dla tych, którzy, oddawszy się w zupełności dewocji, modląc się za innych, wszystkiego się wyrzekają. Są oni dlań naprawdę autorytetami we wszystkich kwestiach religii, choćby wiadomo było, że nigdzie się nie uczyli. Księdzu chłop kłania się nisko i udaje się doń, gdy chodzi o odprawienie mszy lub o administrację sakramentów. Żebraka słucha.

Read More

Wiek XII był okresem przewrotu

Obok zbójów – łazęgi, liczniejsi znacznie. Są między nimi ludzie wszystkich stanów. Ubodzy krewni rodów pańskich, niesforni mnisi, księża regularnie wyświęceni bez prebend, ograbieni przez zbójów kramarze wędrowni. Najwięcej zbiegłych chłopów i miejskiego pospólstwa ogołoconego przez lichwiarzy z resztek ubogiego dobytku. Ludzie piśmienni i prostacy, ludzie pracy ręcznej i zawodowi żebracy, tacy, których w świat pognała nieubłagana konieczność, i tacy, których poniosła tęsknota do wolności. Pełno tych ludzi po drogach, po gospodach pielgrzymich. Pełno ich po zaułkach miejskich, w cieniu kościołów, u bram zamków i dworów. Od czasu do czasu głód lub zaraza wytępia ich pewną ilość, ale jednocześnie wygania w świat nowe zastępy uchodźców.

Read More

Achajowie

Należy przypuszczać, że Achajowie nie krępowali się wyzyskiwać tę ludność, jak umieli i mogli. Nie uczynili z niej jednak masy niewolników. Cóż by robili z tak liczną rzeszą, którą by zmuszeni byli odziewać, karmić, utrzymywać? Na tym stopniu rozwoju gospodarczego, na którym byli, znacznie korzystniejsze było pozwolić tubylcom pracować po swojemu, tym bardziej że tubylców tych przemysł i handel obudziły w najeźdźcach nowe potrzeby. Obok więc położonego na naturalnie obronnym wzgórzu umocnionego osiedla achajskiego – polis, powstaje na równinie osiedle otwarte – asty, które jest przede wszystkim targowiskiem, a zaludnione jest przez kupców, przez rzemieślników, przez wyrobników. I choć siedliskiem panów jest polis, a w asty mieszkają poddani, w każdym razie ludzie nierównouprawnieni, to na dłuższą metę zwyciężczynią okazuje się asty. Cały. rozwój społeczny grecki ująć można jako historię wchłonięcia polis przez asty, rodowego zamczyska pańskiego przez pracownicze i targowe miasto otwarte. W zaraniu okresu klasycznego dawna polis gra już tylko rolę akropolis, „górnego miasta“ – jest miejscem kultu miejskiego i cytadelą. W pałacach tego typu, jak pałac Alkinoosa albo znane nam z wykopalisk pałace królewskie Troi i Tirynsu, mieszkają już tylko konserwa- tywniejsi od ludzi bogowie: stoją na akropolach świątynie. Ale ludzie, nawet ci, którzy są autentycznymi potomkami dawnych rodów naczelnych, zeszli na dół, zamieszkali na równinie i dawna asty przejęła rolę społeczną polis razem z nazwą. Nie przestając być targowiskiem – plac miasta dolnego stal się ośrodkiem życia publicznego, zgromadzeń ludowych, głosowań i sądów.

Read More

Plemię tubylcze Indian Kwakiutl

Przytoczone przykłady wystarczają, jak mniemamy, by czytelnika przekonać, że zetknięcie się z kulturą obcą, a przemożną w stosunku do kultury grupy, jest dla tejże powodem rozkładu. Można by wprawdzie zarzucić nam, że w Afryce, z której czerpaliśmy fakty, występuje w wielu wypadkach przemoc fizyczna, jako to w rekrutacji robotników do robót inwestycyjnych i niekiedy kopalnianych, i przypuszczać, że ta właśnie przemoc jest właściwym czynnikiem osłabiającym więź społeczną grup tubylczych. Ale w innych wypadkach o przemocy mówić niesposób. Nie posługują się nią misje, a jednak widzieliśmy, że skutki icli działalności sprowadzają w społeczeństwie tubylczym, głębokie perturbacje. W gruncie rzeczy, stosowanie przemocy jest tylko jedną z postaci stosunku wzajemnego dwóch obcych kultur, podobnie jak wojna jest skrajnym wypadkiem wzajemnych stosunków dwóch grup. Że niemniej rozkładowo działają wpływy pokojowe, dowodem przykład następujący.

Read More

Nie cały dorobek zbiorowości zaliczony być może do kultury

Nie mamy za świadectwo kultury językowej faktu, że mieszkańcy poszczególnej wioski mówią swoistym narzeczem. Natomiast wszyscy zgodzimy się na to, że faktem kulturowym jest istnienie języka literackiego, którego prawideł gramatycznych i fonetyki nikt nie zachowuje w pełni w mowie potocznej, codziennej, który jest jednak obiektywnym wzorem dla wszystkich porozumiewających się z sobą członków danego narodu. Mamy w Polsce, w Niemczech, we Francji itd. mnóstwo narzeczy. Podobne są do siebie tak, że np. nie używając języka literackiego Mazur spod Łomży rozmawia swobodnie z Wielkopolaninem. Ale w mowie Mazura są zwroty, intonacje, właściwości wymowy, których nie ma u Wielkopolanina, i odwrotnie. Niektóre terminy mają odmienne nieco znaczenie w ustach każdego z nich. Nawet wówczas, gdy jeden i drugi należą do klasy społecznej, w której mówienie wspólnym literackim językiem pokim obowiązuje, rozpoznajemy bez trudu, skąd każdy z mówiących pochodzi. Co więcej, gdy kogoś słyszymy bardzo ściśle trzymającego się norm języka literackiego, zwłaszcza w wymowie, mamy wrażenie sztuczności. „Mówi, jakby się mówić nauczył z książki“. Powiedzenie wielkiego włoskiego lingwisty, De Gu- bernatis, że „włoskim językiem nie mówił nigdy nikt: jest to język „pisma” – może być zastosowane do każdego literackiego języka. I jedno jeszcze: gwara potoczna jest nie tylko przestrzennie ograniczona. Jest mało ustalona. Jej wymowa, gramatyka, znaczenie wyrazów zmieniają się co pokolenie, chyba że obecność języka literackiego działa hamująco na zmiany. U ludów pierwotnych częstokroć wnuki nie mogą porozumieć się z dziadami. My czytamy swobodnie autorów naszych sprzed lat paruset i jeśli najstarsi z nich, np. Mikołaj Rej, sprawiają nam trudności, są one bodaj że mniejsze niż te, które odczuwa by Podhalanin przy spotkaniu z Kaszubem.

Read More

Wewnętrzny rozwój społeczeństwa helleńskiego cz. II

W czasie gdy plemiona helleńskie nadciągały z odległej północy i długi czas po ich osiedleniu się w podbitym kraju, zasadniczą grupą społeczną jest u nich ród ojczycowy – patria, genos.

Read More

Znaczenie kozła w starożytnej Grecji

Najściślej jednak jest kozioł skojarzony z Dionizosem. Nie w tym znaczeniu, by bóg ten miał koźlą naturę. Ale wśród licznych a tak różnolitych postaci, które kult jego przybierał, na miejsce naczelne – choćby ze względu na doniosłość kulturalną ogólną – wysuwa się ta, w której jako celebransi występują Satyry. Postacią tą jest tragedia. Nie wnikając w kwestię jej powstania, dość będzie, gdy stwierdzimy, iż dramat satyrowy jest jej częścią istotną, nie żadnym dodatkiem rozweselającym do poważnej i wstrząsającej trylogii bohaterskiej: a także, gdy w Satyrach poznamy koźlą naturę. Są one bowiem kozłami mimo końskich ogonów, które należą do ich kostiumu teatralnego w Atenach. Koński ogon znamionuje Sylenów, Satyry zaś zawsze rozumiane są jako kozły, i tylko dla względów widowiskowych w przebraniu aktorów grających w chórze połączono cechy charakterystyczne obu kategorii: przyczepiono ogon koński do koźlej skóry opasującej biodra. Prawdopodobnym wydaje się – jak chce Farnell – że pierwotnie tragedia była połączeniem pieśni i tańców Satyrów z przedstawieniem walki wyohraziciela zimy, Melantosa, wspomaganego przez Dionizosa „o Czarnej Skórze Koźlej“ — Ms/.uYaiyię [391 – z przedstawicielem lata, Ksantosem. W każdym razie termin rpaycofHa nic innego nie oznacza, jeno „pieśń koźlą“, to jest pieśń śpiewaną przez chór kozłów. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że Dionizos ma charakter zarówno podziemny – „czarny“, jak niebiański, że należy do kategorii tych bóstw, które corocznie umierają, by znów się odrodzić. Dionizos Msż< yaiy1? jest podziemnym, koźlim bogiem. Dionizos, postępujący wesoło w otoczeniu rozpasanego tłumu Satyrów, jest panem tych kozłów, przejętych jego radością i radość życia wokół szczepiących.

Read More

Posejdonios z Apamei

Dotykamy tu jednego z zasadniczych składników naszego zagadnienia. W samej rzeczy obecne terytorium Francji jest czymś więcej niż ramą, w której żyje i rozwija się naród francuski. Jest ono istotnym elementem jego świadomości narodowej, zajmuje w tej ostatniej miejsce centralne: naród francuski to nie tylko społeczność mówiąca wspólnym językiem i mająca udział w jednej tradycji historycznej, ale także społeczność związana z określonym obszarem narodowym, który na równi z ludźmi jest składnikiem społeczeństwa. Gdy dynastia Kapetyngów podejmuje wiekowy trud połączenia poszczególnych hrabstw i księstw, czyni to pod hasłem przywrócenia zniszczonej jedności. Gdy przed nią władcy frankijscy wypierają z Galii Wizygotów, gdy podbijają państwo Burgundionów – głoszą oni zasadę, że w Galii, jak długa i szeroka, winna istnieć jedna tylko wiara i władza jednej dynastii. Ta Galia, którą jedni i drudzy jednoczą, jest Galią rzymską: po Rzymie ją odziedziczyli jako krainę stanowiącą tradycyjną całość realną. Czy jednak przed podbojem rzymskim jedność polityczna Galii, chociaż nie stała się była nigdy ciałem, nie istniała w idei?

Read More

Obraz Heraklesa u różnych narodów

Nie inaczej, o ile w obecnym stanie badań możemy zdać sobie sprawę, było z wczesnymi opowieściami o Heraklesie greckim, przynajmniej o Heraklesie doryck\m. Wszak helleński lud Dorów jest najeźdźcą. Ogniem i mieczem zwojował on krainy, w których odnajdujemy go w czasach historycznych, i zanim ustalił się w nich i zanim ujarzmił wcześniej od niego przybyłych, musiał zwalczyć ich opór fizyczny i duchowy. Musiał zwyciężyć ziemię, ludzi i bogów. W każdym razie jest faktem znamiennym, że dynastie doryckie wywodzą się od Heraklesa.

Read More

Przejęcie kultury obcej przez galijski lud

Przejęcie kultury obcej nie pociąga bynajmniej zaniku wszystkiego, co składało się na kulturę rodzimą. Owszem, tam nawet, gdzie przeobrażenie się na modłę obcą zaszło tak daleko, jak w opisanym wypadku romanizacji Galii, bardzo pokaźna ilość elementów kulturowych przedrzymskich uniknęła zagłady. Bardzo wiele z tego, czym żyła Galia celtycka, przetrwało nie tylko niezawisłość plemienną, ale Imperium Rzymskie, okresy merowiński i karoliński, długie wieki historii Francji – trwa po dziś dzień. Są w tym oderwane okruchy, „przeżytki“ niemal martwe, formy prawie zupełnie pozbawione treści albo !takie, których treść zmieniła się zupełnie. Mało komu poza historykami jest dziś znane, że w nazwach miast Paris, Reims, Bourges itd. wyraża się przebrzmiała zupełnie świadomość plemienna Parisiów, Remów, Biturigów. Ale są także rzeczy, które długo pozostały żywymi, np. wiele bardzo wierzeń, kultów, praktyk, jak owo do niedawna jeszcze rozpowszechnione wierzenie, że u kolebki dziecka pojawiają się trzy „Damy“ – wróżki (obdarowujące niemowlę pomyślnymi i niepomyślnymi cechami ciała i duszy. Te „Białe Damy“, ukazujące się czasem na uroczyskach, w pobliżu starych dębów czczonych przez lud, te istoty przychylne i groźne zarazem, ściśle związane z poszczególnymi osiedlami ludzkimi – to dawne „Matki“ [6] lokalne, przedrzymskie. Podobnie dawny galijski bóg Ogmiios, siłacz i krasomówca, który według Greka Lukiana [71 miał wlec za sobą zachwyconych ludzi przywiązanych łańcuchami do jego ust, przetrwał jako postać powieściowa: m. in. Rahelais ukazuje nam olbrzyma, wspartego na maszcie, wlokącego wiszących na łańcuszkach ludzi. A elementy materialne? Wóz ciężarowy i lekki wózek – tzw. „kabriolet“ – francuski jest prostym dalszym ciągiem wozów galijskich. Galijska beczka toczyła kilkowiekową walkę ze śródziemnomorskimi: skórzanym worem na wino oraz z glinianą amforą, aż zwyciężyła i przetrwała. Nie zapożyczali też rolnicy galijscy rzymskiej sochy, zostali wierni swemu własnemu, technicznie hardziej udoskonalonemu pługowi. A pobudowawszy się na wzór rzymski, zachowali swoje, Rzymianom nie znane, kominy. Zachowali także – w tej przynajmniej części obecnej Francji, która przed podbojem Cezara była zaludniona przez plemiona celtyckie – dawny sposób zabudowywania wsi: nie zwarte domy, stykające się szczytowymi ścianami i stojące dłuższym bokiem do ulicy, jak w mieście dzisiejszym, ale przylegające do siebie, opłotkami zamknięte w sobie zagrody, z domem mieszkalnym stojącym szczytem do ulicy.

Read More

Kultura grecka – kontynuacja

Kultura grecka, zarówno tego wczesnego, mykeńskiego okresu, jak późniejsza, okresu klasycznego, jest dziełem żeglarzy. Podobni do boskiego Odysa, byli to ludzie, co „wiele targów widzieli“ i byli w „fortele zasobni“. Znamienne jest, że choć polityczna hegemonia dostaje się w Grecji niekiedy w ręce mieszkańców któregoś z miast wewnętrznych, przywództwo kulturalne należy zawsze do tych okolic, które są najściślej związane z rozwojem handlu morskiego. „Wprawdzie Mykeny, Argos i Tiryns są położone opodal od morza. Ale są stolicami półwyspu, z całej Hellady przedstawiającego najbliższe dogodne porty dla okrętów płynących z Krety i z Egiptu. Tymi portami wychodzi z Ar- golidy pszenica na Wyspy Jońskie, matowa ceramika „myniańska“ do Troady, drzewo z borów górskich do Krety. Później, po wielkiej zawierusze XI w. przed Chr., po strasznym spustoszeniu, dokonanym przez nowych najeźdźców helleńskich – Dorów – przywództwo kulturalne przechodzi do Wysp Joń- skieh i do osad greckich na wybrzeżu Azji Mniejszej, do panującego nad dwoma morzami Koryntu, w końcu do Aten. Przy tym zauważamy, że to ostatnie miasto zaczyna ogniskować w sobie twórczość duchową całej Grecji z tą chwilą, gdy ze stolicy kraju rolniczego przeobraża się w centrum handlu zamorskiego. Geografia historyczna kultury greckiej jest identyczna z geografią historyczną handlu greckiego: Delos i Egina, Lesbos i Korynt, Milet, Efez, Ateny – kolejno rynkami się stają, siedzibami armatorów okrętów rozbójniczych i kupieckich i ogniskami kultury umysłowej i artystycznej. Nie stanowią wyjątku Delfy, to wielkie ognisko kultury filozoficzno-moralnej, związane ściśle z czcią pytyjskiego Apollina. Można uważać za rzecz pewną, że kult del- ficki powstał przy współudziale kreteńskim i że Pylos, port Delf, był niegdyś ważnym punktem handlu morskiego, zanim zdetronizował go Korynt. Z drugiej strony, przez takichże Greków zamieszkała kontynentalna Lakonia, rolnicza i obszarnicza Tesalia, aczkolwiek militarnie i politycznie zaważyły na szali wypadków, nie przyczyniły się nigdy wydatnie do budowy gmachu kultury duchowej greckiej. Są kulturalnie drugorzędnymi „prowincjami“. A cóż mówić o śródlądowej Arkadii – krainie, która za czasów Platona w podziw wprawiała Ateńczyków „dzikością“ swych mieszkańców? Mieszkańcy ci Grekami przecież byli – prawowitymi potomkami Achajów. Nie wykazali wszakże żadnego szczególnego geniuszu wrodzonego, podczas gdy bardziej od nich mieszanego pochodzenia mieszkańcy Aten wydaja spośród siebie jednego geniusza po drugim.

Read More